To historia niczym z filmu! Znany dziennikarz okazał się być płatnym mordercą i przeprowadził zamach. A to wszystko działo się tuż za naszą wschodnią granicą – na Ukrainie.

Ukraina zmaga się nie tylko ze wspieraną z Rosji rebelią w Donbasie, lecz także z zamachami na terenie nie objętym działaniami wojennymi. Rosyjski wywiad od dawna próbuje zdestabilizować ukraińskie państwo.

Artur Denisułtanow-Kurmakajew, rosyjski agent narodowości czeczeńskiej przyjechał na Ukrainę pod pseudonimem Alex Werner. Podawał się za francuskiego dziennikarza z „Le Monde”. Na Ukrainie spędził ponad rok. W tym czasie spotykał się z politykami i znanymi osobami – obracał się w doborowym towarzystwie.

Celem jego pobytu u naszych wschodnich sąsiadów było znane czeczeńskie małżeństwo walczące przeciwko separatystom – Amina Okujewa i Adama Osmajew. W okresie między 20 maja a 1 czerwca spotykał się trzykrotnie z parą, jak mówił, w celu przeprowadzenia z nią poszerzonego wywiadu. Przy czwartym spotkaniu agent poprosił, aby zawieść go do ambasady francuskiej w celu przekazania prezentu dla „Le Monde”. To wzbudziło podejrzenia.

–  Parę drobiazgów mnie zdziwiło, dlatego intuicja podpowiadała mi, żeby się z nim nie spotykać – wspomina Okujewa.

Niedoszły zabójca miał też „prezent” dla małżonków, z którymi się spotkał. Wyjął pistolet i wymierzył go w Osmajewa, wystrzelił w niego raz, ten pozostał jednak przytomny. Mężczyźni wdali się w walkę o kontrolę nad bronią. W tym czasie Okujewa wyjęła swój pistolet i oddała cztery strzały w napastnika. Obaj mężczyźni przeżyli.

Sprawa może rzucić nowe światło na rosyjską ingerencję w sprawy wewnętrzne Ukrainy. Potrzeba do tego jedynie, i aż, współpracy Denisułtanow-Kurmakajewa. Nie jest to pierwszy przypadek, w którym nieprzychylna Rosji osoba pada ofiarą zamachu. Były deputowany do Dumy, Denis Woronienkow został w marcu zastrzelony na kijowskiej ulicy.

 

...

Zobacz również