Wszyscy dali się nabrać. Wywiad ze zgwałconą Polką to oszustwo

Wszyscy dali się nabrać. Wywiad ze zgwałconą Polką to oszustwo Źródło: fot. twitter.com/TomaszSkory; pixabay.com

W pogoni za newsem dziennikarze gotowi są posunąć się do najbardziej paskudnych czynów. Są jednak pewne granice etyki dziennikarskiej, nawet jeśli coraz bardziej się przesuwają.

Z całą pewnością przekroczeniem granic jest to, co zrobił wczoraj dziennik "La Repubblica" opublikował wywiad z Polką brutalnie zgwałconą we włoskim Rimini. Okazało się, że wywiad... był oszustwem. Ani "La Repubblica", ani żadna inna redakcja nie rozmawiała z kobietą ani jej mężem. Nie przeszkadzało to redaktorom w opublikowaniu rzekomego wywiadu ze zgwałconą Polką. Dziennikarze włoskiego lewicowego dziennika stwierdzili, że wypowiedziała m.in. słowa krytykujące polski rząd. - Jakie znowu tortury, jaka kara śmierci? My chcemy tylko, żeby ich aresztowali - miała powiedzieć kobieta zapytana o wpis na Twitterze wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego. Dziennikarze "La Repubblica" sugerowali, że kobieta zarzuca politykom (w tym właśnie Jakiemu) wykorzystywanie jej tragedii do celów politycznych. Okazuje się jednak, że to właśnie dziennik wykorzystał jej tragedię do celów politycznych, a także do własnej promocji. Kobieta nadal przebywa w szpitalu po brutalnym gwałcie, jakiego dokonali na niej czterej imigranci z Afryki. Także jej mąż jest hospitalizowany, bo wcześniej ci sami ludzie brutalnie go pobili. Gwałtu na jego żonie dokonali na jego oczach. Małżeństwo już wcześniej poprosiło o uszanowanie ich prywatności i nie rozmawia z mediami. Źródło: facebook.com/agnieszka.gozdyra

Następny artykuł
0 Skomentuj

Którego twardziela z Pierwszej Miłości wolisz?

Komentarze 0

Ocena artykułu