Problem z żebrakami na wrocławskim rynku istnieje od dawna. Co roku w porze letniej wiele osób, zwłaszcza dzieci, codziennie pojawia się na centralnym placu miasta, by zaczepiać ludzi przebywających wtedy w restauracjach i barach. Żebrzą o pieniądze, a gdy tych nie dostaną, atakują, wkładają ręce w jedzenie czy plują w twarz. Policja i straż miejska są wobec nich bezradne.

Żebraków można znaleźć na rynku zwłaszcza podczas pory obiadowej. Wtedy lokale są najbardziej zapełnione klientami, którzy się posilają. Najczęściej żebrzą dzieci, które wysuwają ręce prosząc o pieniądze. Robią to dopóki nie dostaną datku lub nie wygoni ich personel. Wtedy przenoszą się do innego lokalu. Nie zawsze jednak są tak skorzy do opuszczenia restauracji.

„Żebrzące dzieci skaczą po stolikach, rzucają kamykami, łamią kwiaty. Na prośbę o opuszczenie lokalu reagują agresywnie, wyzywają ludzi. Dzwonimy na policję i straż miejską. Próbują ich łapać, ale oni i tak wracają. Prywatna ochrona jest dopiero od godziny 23.00, co zapewnia nam spokój. Tylko ochroniarzy się boją” – mówi pracownik jednej z wrocławskich restauracji.

„Wkładają ręce w jedzenie, plują do niego, wyzywają i spluwają na ludzi. Inni siadają na ogródku i nie ma podstaw do interwencji pracowników lokalu, ani straży miejskiej. Nie można nic zrobić, a taka osoba odstrasza klientów. Jesteśmy bezradni, zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci” – dodaje kelnerka z innego lokalu.

Pracownicy restauracji muszą sobie radzić sami. Jak mówią, najskuteczniejszym sposobem na przepędzenie żebrzących dzieci jest oblewanie ich wodą lub wodą z sokiem. Jak mówią, ten sposób wywołuje często oburzenie u klientów, którzy podkreślają wtedy, „że to przecież jeszcze dzieci”.

Wrocławska straż miejska potwierdza słowa personelu restauracji. Zdaniem rzecznika wrocławskiej straży, Waldemara Forysiaka, żebrzą najczęściej Romowie, którzy zorganizowani są w grupach. To ich sposób na zarabianie pieniędzy. Dziennie zebrać mogą nawet 120 złotych.

„Rzeczywiście jest dużo takich zgłoszeń Żebractwo jest wykroczeniem, więc strażnicy próbują łapać, dawać mandaty. Żebracy to najczęściej obcokrajowcy, często Romowe, bez dokumentów. A całym procederem zajmują się zazwyczaj duże kilkunastoosobowe grupy” – mówi rzecznik.

Paweł Trawka, rzecznik wrocławskiego Caritasu, wyjaśnia, że żebrzący dobrze wiedzą, gdzie mogą znaleźć pomoc, jednak jej nie chcą. Według Trawki, ludzie ci wcale biedni nie są, a żebranie to „ich sposób na życie”.

„Biedni i bezdomni nie domagają się od nas pieniędzy tylko jedzenia i opieki. Ludzie, którzy żebrzą wiedzą gdzie mamy placówki, lecz się do nas nie zgłaszają, bo tego nie potrzebują. Często też nie przysługują im świadczenia socjalne bo tak naprawdę biedni nie są. Żebranie to po prostu sposób na życie” – mówi Trawka.

POLUB FANPAGE PLURALISTYCZNEGO, BEZSTRONNEGO SERWISU O POLITYCE, BY BYĆ NA BIEŻĄCO

Obserwuj Pikio.pl na Twitterze, tam więcej informacji!

źródło: gazetawroclawska.pl
pt

...

Zobacz również