Minister spraw zagranicznych, Witold Waszczykowski zaliczył wpadkę podczas spotkania z mediami po wizycie w Nowym Jorku. Szef resortu dyplomacji zabiega w ONZ o poparcie dla niestałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ dla Polski. 

Witold Waszczykowski wyjechał do Nowego Jorku, by przekonać państwa członkowskie ONZ do poparcia Polski w ubieganiu się o niestałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.

Jak zapewniał na konferencji prasowej minister dyplomacji, jego działania nie ograniczyły się jedynie do rozmów z państwami, z którymi mamy dobre stosunki dyplomatyczne. Miał również zabiegać o poparcie ze strony państwa, które jak się okazuje… nie istnieje.

 – Mamy okazję prawie do 20 spotkań z różnymi ministrami. Z niektórymi krajami, jak na Karaibach po raz pierwszy chyba w historii naszej dyplomacji. Na przykład z takimi krajami, jak San Escobar albo Belize. Każdy z tych krajów to jest jeden głos w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ – oświadczył minister Waszczykowski. 

Problem w tym, że nie dość, iż państwo „San Escobar” nie należy do ONZ, to trudno je też znaleźć na mapie świata, ponieważ po prostu nie istnieje.

Głosowanie nad przyjęciem nowych członków do Rady Bezpieczeństwa ONZ odbędzie się w czerwcu.

Sprawę skomentowała rzeczniczka MSZ.

bh

...

Zobacz również