Takiej batalii na prawicy już dawno nie było. Łukasz Warzecha, prawicowy publicysta znany z ciętego języka, ostro skomentował zmiany, jakie wprowadza PiS w prawie dotyczącym zwierząt. Jego krytyka wywołała falę oburzenia wśród jego przeciwników z tego samego obozu. W spór włączyli się nawet politycy PiS.

Dziennikarzowi nie spodobał się nowy pomysł PiS, który zakłada znaczne zwiększenie kar za znęcanie się nad zwierzętami i zakazanie uboju rytualnego. Szczególnie oburzył go jednak pomysł, by wprowadzić regulację całkowicie zakazującą hodowli zwierząt futerkowych. Warzecha ostro skrytykował przy tym tekst Wojciecha Muchy z „Gazety Polskiej Codziennie”, który napisał na temat tego pomysłu władzy.

– To ważne: nie mówimy tutaj o zaostrzeniu standardów, wzmocnieniu kontroli, podwyższeniu kar dla hodowców, ale o całkowitym i natychmiastowym zamknięciu pokaźnej branży – krytykował Warzecha.

Jego sprzeciw wzburzył środowisko GPC. Dziennikarze zaczęli zarzucać Warzesze brutalność i brak serca. Pojawiły się też głosy, że ten nie ma sumienia. W sprawę zaangażowali się nawet politycy PiS. Posłanka Joanna Lichocka stwierdziła, że Warzecha to „dureń, którego opinii nie warto brać pod uwagę”. Z kolei poseł Krzysztof Czabański oświadczył, że Warzecha to „lobbysta udający publicystę, który wszczął kampanię kłamstw i oszczerstw”. W całej tej wojnie na prawicy w obronie Warzechy stanęło niewielu. Wśród nich znalazł się jednak Rafał Ziemkiewicz, który stwierdził, że „członkowie PiS powariowali”.

– PiS-owcy powariowali. Tak mówię uprzejmie, bo teoretycznie może są udającymi wariatów płatnym lobbystami zagranicy i agentami wpływu PSL – skwitował Ziemkiewicz.

...

Zobacz również