30 sąsiadów patrzyło jak Krysia, Miecio i Stasio byli brutalnie mordowani. Ciężarną dziewczynę zabili kluczem, po chłopcu jeździli autem

30 sąsiadów patrzyło jak Krysia, Miecio i Stasio byli brutalnie mordowani. Ciężarną dziewczynę zabili kluczem, po chłopcu jeździli autem Źródło: Unsplash/Deglee Degi

Wigilia przyniosła prawdziwy koszmar. W Polsce doszło do wyjątkowo brutalnego morderstwa, któremu przyglądało się aż 30 mieszkańców. Po wszystkim nie mogli nawet zeznawać.

Wigilia kojarzy nam się z okresem świąt i spotkania z rodzinną. Jednak świadkom tej zbrodni, do końca życia będzie przywoływać dramatyczne wspomnienia po strasznym morderstwie, jakiego dokonano w jednej z Polskich wsi. Sprawcy byli niezwykle brutalni, a wszystkiemu przyglądali się świadkowie, którzy nie mogli nic zrobić.

Wigilia skończyła się krwawą kaźnią na oczach mieszkańców

Ta zbrodnia uchodzi za jedno z najbrutalniejszych morderstw w powojennej Polsce. W 1976 roku, w wigilię w kościele Połańcu była zgromadzona cała wieś. Do kościoła część wiernych przyjechała autokarami. W jednym z nich mieszkańcy nie poszli do kościoła, bawili się w najlepsze przy alkoholu. W trakcie mszy w świątyni kuzynka jednej z ofiar, powiedziała, ciężarnej Krystynie, że jej ojciec w szale alkoholowym demoluje dom. Kobieta wraz z bratem i mężem ruszyły leśną drogą do domu.

Gdy byli w połowie drogi, nadjechały autokary z 30 mieszkańcami, oraz Fiat 125p. W Aucie osobowym siedział Jan Sojda, najbogatszy gospodarz w okolicy, który przywiózł ze sobą dwóch zięciów i szwagra. Najpierw rozjechali 12-letniego brata Krystyny, potem kluczem do kół zatłukli na śmierć ciężarną kobietę i jej męża. Wszystkiemu przyglądali się mieszkańcy w jednym z autokarów, którzy podpisali własną krwią dokument z Janem Sojdą, w którym poprzysięgli milczenie. Jeden z autobusów został na miejscu, miał pozorować wypadek, a cała reszta mieszkańców wróciła do kościoła, aby mieć alibi w postaci obecności na pasterce.

Mieszkańcy podpisali własną krwią dokument, że nigdy nie wyjawią prawdy. Jeden z nich się wyłamał

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Okazało się, że 48-letni Sojda chciał zademonstrować innym mieszkańcom, co się będzie działo z osobami, które będą z nim zadzierać. Dlatego właśnie kazał podpisywać cyrografy i przysięgać na świętości, że nikt nie piśnie ani słowa, o tym, co wydarzyło się w lesie Połańcu. Powodem zbrodni było podejrzenie, że zamordowana kobieta wynosiła jedzenie z wesela jego siostry. Dla najbogatszego gospodarza we wsi była to zniewaga, która wymagała krwi.

Dzisiaj grzeje: 1. Wyciekło zdjęcie Jolanty Kwaśniewskiej sprzed lat. Nic dziwnego, że tak długo ukrywała je w sekrecie
2. Jest coraz gorzej? Żona Królikowskiego w rozpaczy, nowe smutne informacje ze szpitala

Jeden z sąsiadów, który obserwował krwawe morderstwo, nie wytrzymał i zeznawał później na policji. Po jakimś czasie znaleziono jego ciało w rzece. Ostatecznie Sojda wraz z innymi sprawcami stanął przed sądem. Został skazany na karę śmierci, podobnie jak jego szwagier. Obaj zięciowie zostali skazani na 15 i 25 lat więzienia. Sprawa do dziś jest pamiętana w polskiej miejscowości, ale wciąż panuje zmowa milczenia. Mieszkańcy nie chcą więcej na jej temat rozmawiać.

Najlepsze newsy dnia:

  1. Smutne święta Jarosława Kaczyńskiego. Jak będą wyglądać w tym roku?
  2. Emerytury 2020. Znamy już stawkę i wysokość waloryzacji
  3. Pan Władysław całe życie odprowadzał składki, ale nie dostaje emerytury z ZUS-u. Powód nie mieści się w głowie
  4. Córka Wodeckiego po latach ujawniła prawdę. W ich domu działy się bardzo przykre rzeczy
  5. Wskaż, które dziecko zbiło wazon. Znaczenie odpowiedzi zetnie cię z nóg

Źródło: Fakt

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News