3 października w Warszawie odbędzie się I Chrześcijański Kongres Społeczny. Wydarzenie organizowane przez Prawicę Rzeczypospolitej, Instytut Ordo Caritatis i Europejski Chrześcijański Ruch Polityczny ma zgromadzić czołowe postacie środowisk chrześcijańskich w Polsce.

Warto przy tej okazji zastanowić się, czy nie jest to świetna okazja do podjęcia choćby próby obudowania silnego, połączonego środowiska prawicy katolicko-narodowej w Polsce? Obecnie wielu jej przedstawicieli błąka się po rozmaitych partiach, gdzie są taką paprotką mającą przyciągać osoby jednoznacznie popierające Katolicką Naukę Społeczną do danej partii. Tylko czy tak być powinno?

Właściwie każda partia nie określająca się jednoznacznie jako lewicowa może się pochwalić co najmniej kilkoma reprezentantami prawicy katolicko-narodowej. W PO jest to (coraz mniejsze, ale jednak nadal) tzw. konserwatywne skrzydło. W PiS to osoby takie jak np. Jan Dziedziczak, czy Anna Sobecka. Za takie osoby można też uznać co najmniej część PSL-u, SP, czy PRZP. Takie osoby można znaleźć także w partii KORWiN, KNP, czy w ruchu Kukiza. Są oczywiście partie w całości katolicko-narodowe, ale nie były w stanie wystawić ogólnopolskiej listy, albo zrezygnowały z tego na rzecz uczestnictwa w szerszym sojuszu. No to na jaką listę ma głosować osoba, która ma poglądy katolicko-narodowe?

Tego problemu oczywiście w kontekście tych wyborów już nie rozwiążemy, ale przecież życie na 25 października się nie kończy. Czy po wyborach możemy spodziewać się prób zbudowania czegoś na wzór dawnego ZChN, czy LPR? Możemy.

...

Zobacz również