Wałęsa opowiada jak powstrzymał zamachowca śniadaniem. Jedni wierzą, inni pękają ze śmiechu

Wałęsa opowiada jak powstrzymał zamachowca śniadaniem. Jedni wierzą, inni pękają ze śmiechu

Nie ulega wątpliwości, że społeczne zaufanie od Lecha Wałęsy nie jest już takie jak dawniej. Weryfikacja podpisów przez IPN poważnie nadszarpnęła autorytet prezydenta.

W ramach dowodu na to, że nie współpracował z Kiszczakiem, Wałęsa postanowił opowiedzieć dramatyczną historię zamachu na swoje życie. Niektórzy internauci uwierzyli w opowieść, jednak inni nie mają takie zamiaru i pękają ze śmiechu. - IPN posiada dokumentacje pokazująca Kiszczaka, jako wielokrotnego organizatora zamachu na moje życie, mimo to daje wiarę przygotowanej prowokacji pod kryptonimem Bolek. W czasie stanu wojennego odwiedzali mnie w mieszkaniu różni ludzie z kraju i z zagranicy. W odwiedzających zdarzali się i nasłani przez SB. Odwiedził mnie między innymi człowiek około 30 lat. Zona moja poczęstowała go śniadaniem, kawą, a ja papierosem. Pogadaliśmy sobie o sytuacji w kraju w pewnym momencie człowiek ten przy świadkach mówi, a ja przyjechałem Pana zabić a tu takie miłe przyjęcie …Nie mogę w tej sytuacji tego zrobić i co teraz będzie ze mną. Jestem na przepustce z więzienia zabiłem MILICJANTA, zgodziłem się zabić Pana. W tej sytuacji uzgodniliśmy tok postępowania, wezwaliśmy Władzę Ludową, przy której powtórzył cel odwiedzin zabicie Wałęsy zabrany został na Komendę Milicji znaleziono go wiszącego na drzewie. To nie jedyny podobny przypadek w mojej walce, są dokumenty, żyją jeszcze świadkowie. - napisał Wałęsa.

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News