Strajk taksówkarzy to nic. Kierowcy ubera wyłączają aplikacje, czeka nas paraliż komunikacyjny

Strajk taksówkarzy to nic. Kierowcy ubera wyłączają aplikacje, czeka nas paraliż komunikacyjny Źródło: Pixabay/freestocks-photos

Uber niedostępny? Wydawało się, że to polscy taksówkarze są niezadowoleni ze swojej pracy, ale okazuje się, że kierowcy Ubera także chcą zmian. Może nas czekać prawdziwy paraliż na ulicach.

Uber będzie przez jakiś czas niedostępny w wielu dużych miastach USA i Wielkiej Brytanii, m.in. Nowym Jorku, Los Angeles, Londynie i Glasgow. To przykra niespodzianka dla użytkowników tej aplikacji. Przyczyną nie jest awaria techniczna, a strajk przewoźników. Jego forma będzie bardzo prosta - kierowcy nie będą po prostu przyjmować zleceń. Protest trwać ma od 12 do 24 godzin.

Uber wykorzystuje kierowców?

Dobowy bojkot aplikacji - do którego zachęcani są także użytkownicy - to jednak tylko część dużo potężniejszej akcji. Grupa Gig Workers Rising organizuje też pikietę pod siedzibą Ubera w San Francisco. W Nowym Jorku planowany jest grupowy przejazd samochodów przez Most Brookliński. Szykuje się więc potężne zamieszanie komunikacyjne, które oczywiście dotknie też przeciętnych obywateli. Przy tym, czego można się spodziewać w tych gigantycznych miastach, polski strajk taksówkarzy w Warszawie jest niczym. 

Termin strajku również nie jest przypadkowy. spółka szykuje się bowiem do wejścia na giełdę. Wg "Wall Street Journal" jedna akcja kosztować będzie ok. 44-50 dolarów i jest to znaczna strata w porównaniu do wcześniej oczekiwanych 48-55 dolarów. Debiut Ubera na Wall Street odbyć się ma już w piątek. 

Strajkujący zarzucają spółce nie do końca uczciwe traktowanie. Kierowcy zatrudniani są przez Ubera jako "niezależni podwykonawcy", co generuje firmie spore oszczędności. Wśród postulatów Sojuszu Taksówkarzy Nowego Jorku są m.in. podniesienie płacy i zmiana zasad naliczania opłat za kurs. Ma to zagwarantować kierowcy większy dochód. Dodatkowo przewoźnicy zaniepokojeni są faktem, że firma może po prostu dezaktywować konto podwykonawcy. Kierowcy chcieliby mieć gwarancję stabilności zatrudnienia. Nie da się ukryć, że wprowadzenie tych zmian skutkowałby znacznym wzrostem kosztów dla Ubera, a to z kolei mogłoby znaleźć odbicie w ofercie firmy, ergo - zapłaciliby za to użytkownicy.

Uber - zmiany także u nas

Uber jest gorącym tematem także w Polsce. Ostatnio byliśmy świadkami strajku taksówkarzy w Warszawie. Uważają oni, że na obecnych zasadach nie mają szans konkurować z ofertą aplikacji przewozowych. Żądają od rządu wprowadzenia do prawa dodatkowych regulacji, mających uporządkować zasady płatnego przewozu osób. Prace nad tzw. Lex Uber trwają, ale już można przewidywać, że nowe prawo budzić będzie kolejne kontrowersje. Wielu ludzi przyzwyczaiło się już bowiem do wygody i cen, jakie oferują Uber czy Bolt i wycofanie się ich z naszego kraju byłoby dla nich przykrą informacją.

Źródło: nczas

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News