Klątwa prezenterów TVP. Byli bardzo młodzi, ale zginęli jeden po drugim w strasznych okolicznościach

Klątwa prezenterów TVP. Byli bardzo młodzi, ale zginęli jeden po drugim w strasznych okolicznościach Źródło: .

TVP może cierpieć na prawdziwą klątwę prezenterów. Młodzi pracownicy polskiej telewizji odchodzili jeden po drugim, aż zaczęto łączyć ich śmierci, dochodząc do przerażających wniosków.

TVP wypromowało tak wiele gwiazd, że nawet gdy nagle jedna odejdzie, natychmiast pojawia się na jej miejscu kolejna. Dotyczy to przeważnie programów dla dzieci, gdyż to właśnie tam często młodzi prowadzący, jeżeli nie zrobią natychmiastowej kariery zaraz po premierze, odchodzą w zapomnienie i zwykle nie pokazują się już w świecie show-biznesu.

Klątwa prezenterów TVP? Odchodzili jeden po drugim w okropnych okolicznościach

W latach 90 TVP produkowało takie hity jak "5-10-15" czy "Rower Błażeja". Były to programy dla młodzieży, które nie tylko bawiły, ale także uczyły. To właśnie z takich rozrywkowych produkcji TVP prezenterzy odchodzili jeden po drugim, w bardzo krótkich odstępach czasu, przez co zaczęto coraz głośniej mówić o "klątwie prezenterów TVP". Co gorsza, wielu z prowadzących nie tylko odchodziło ze stacji, ale również ginęło w młodym wieku, w podejrzanych i tragicznych okolicznościach. 

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Sławomir Siejka miał w momencie śmierci 35 lat. Jego charakterystyczny, dziecięcy głos można było usłyszeć w telewizyjnej Jedynce i Dwójce. Zmarł prawie 26 lat temu na skutek zapalenia opon mózgowych. 

Kolejny prezenter TVP to Marcin Kołodyński, który oprócz występowania w "5-10-15", pojawił się także w kultowej polskiej produkcji "Chłopaki nie płaczą". Zginął na początku 2001 roku, kiedy postanowił z telewizyjnym kolegą przetestować sprzęt narciarski. Mroźna zima oraz złe oświetlenie doprowadziły do jego śmierci w wieku zaledwie 20 lat.

Dzisiaj grzeje: 1. Gdy panna młoda weszła do kościoła goście zaniemówili. Nawet ksiądz był zniesmaczony tym, co zobaczył
2. Jacek Rozenek przeszedł drugi udar. Lekarze nie mieli dla niego dobrych wieści

Kolejna, tragiczna śmierć dopadła Wojciecha Błaszczuka, czyli przyjaciela Kołodyńskiego, który zginął w wypadku samochodowym miesiąc po śmierci prezentera hitu TVP "5-10-15". Prowadził lubiany przez wszystkich program "Rower Błażeja". To właśnie po jego śmierci rozpoczęły się spekulacje, czy nad prezenterami TVP nie ciąży jakieś fatum, bo będąc młodymi ludźmi, którzy właśnie zaczęli swoją karierę i świat przed nimi stał otworem, odchodzili nagle z tego świata i zostawiali po sobie jedynie pustkę i smutek. 

Najlepsze newsy dnia:

  1. Lidl w sobotę przeżyje szturm. Sieciówka rzuci prawdziwy HIT 
  2. Gdy panna młoda weszła do kościoła goście zaniemówili. Nawet ksiądz był zniesmaczony tym, co zobaczył
  3. Kamila poczuła ból w lewej nodze. Gdyby nie szybka reakcja, już by nie żyła
  4. Znaki zodiaku, które powinny uważać w długi weekend. 3 z nich będą miały wyjątkowego pecha
  5. Samolot spadł na dom Polaków, wbił się aż do piwnicy. Pilot zginął w męczarniach, rodzina straciła wszystko

źródło: se

Następny artykuł