Tusk wbija gwóźdź do trumny. PiS ma ogromny problem

Tusk wbija gwóźdź do trumny. PiS ma ogromny problem

Wraz z nadchodzącymi na przełomie października i listopada wyborami samorządowymi, nasilają się wysiłki ugrupowań z obu stron politycznego spektrum. Bierze w nich udział nawet zajmujący unijne stanowisko Donald Tusk. Były premier przygotował coś, co rozwścieczy rządzący Polską obóz.

Prawo i Sprawiedliwość po ostatniej serii skandali i wpadek wizerunkowych musi przygotować się na naprawdę trudną przeprawę w czasie nadchodzących wyborów. Przygotowując trwającą obecnie kampanię, której celem jest objechanie jak największej ilości miejsc w kraju, partia nie mogła spodziewać się tak dramatycznego spadku poparcia, w tak krótkim czasie. Kierownictwo partii w oficjalnym przekazie pomija oczywiście ten fakt, a jakże by inaczej i nieskruszenie umacnia swoich zwolenników, że "dobra zmiana" powoli zalewa całą Polskę, pokonują wszelkie przeszkody na swojej drodze. Już za kilka miesięcy więc obserwować będziemy zażartą walkę o największe ośrodki miejskie w kraju, które tradycyjnie od lat pozostają w rękach Platformy Obywatelskiej. Nie inaczej będzie w Gdańsku, jednym z najbardziej pożądanych przez polityków Zjednoczonej Prawicy miejsc. Tam do walki włączył się nawet były polski premier, a obecnie przewodniczący Rady Europejskiej.

Donald Tusk kontratakuje

Prezes Rady Ministrów w latach 2007-2014 na co dzień zajmuje się sprawami formatu unijnego i ogólnoświatowego, wciąż jest przedmiotem sporów politycznych nad Wisłą. Angażują go w nie stronnictwa Zjednoczonej Prawicy, które z zacietrzewieniem próbują udowodnić swój pogląd na przebieg katastrofy smoleńskiej i afer poprzedniej ekipy rządzącej. By nie dopuścić do przejęcia rodzinnego Gdańska przez swoich największych wrogów, Donald Tusk postanowił wesprzeć podczas wyborów prezydenckich w tym mieście syna Lecha Wałęsy, Jarosława. Długoletni poseł na Sejm RP i Europoseł został przez niego osobiście zachęcony do startu w elekcji z ramienia PO. - To on zmotywował mnie do startu w wyborach, wyjaśniając, iż to będzie dobry pomysł, bym przeniósł swoje europejskie doświadczenie do Gdańska - mówi mediom Wałęsa. Głównym celem kandydatury jest oczywiście przejęcie Gdańska i pozostawienie go w rękach opozycji. Innym ważnym zadaniem postawionym przed Wałęsa jest niedopuszczenie do ponownego wyboru obecnego prezydenta pomorskiej stolicy, Pawła Adamowicza. - Jeśli Paweł Adamowicz jednak rozważa walkę o kolejną kadencję, to wydaje mi się, iż robi to tylko ze względu na jego ostatnie kłopoty. Ma chyba wrażenie, że jeśli nie wystartuje, to przyzna się do tych wszystkich błędów, które są mu zarzucane przed sądem. Sądzę, że chodzi właśnie o to, a nie o jego chęć do dalszej pracy na fotelu prezydenta Gdańska - dodaje syn prezydenta w latach 1990-1995. Poparcie ze strony Donalda Tuska jest nieocenionym zastrzykiem energii dla Wałęsy, który mając za sobą osobistość tak szanowaną w Gdańsku, może z optymizmem patrzeć w przyszłość. Jednoczesne zwrócenie się przeciwko skompromitowanemu Adamowiczowi może wpłynąć jedynie pozytywnie na wynik wyborów. Działacze pomorskiego i gdańskiego PiS, a przede wszystkim kierownictwo przy warszawskiej ul. Nowogrodzkiej będą musieli się naprawdę wysilić, by przebić tę propozycję ze strony dwóch polityków z poważnym europejskim doświadczeniem. Chcesz coś nagłośnić? Wiesz o bulwersującej sytuacji, która wymaga zainteresowania mediów? Wyślij maila na adres: naglasniamy@pikio.pl. Na pewno przyjrzymy się Twojej sprawie.



  1. To koniec cierpień prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. W końcu wyszedł ze szpitala
  2. Biedroń: ja powiem co robię z posłanką Pawłowicz, jak ją widzę
  3. Kamil Glik przerwał milczenie. Nie wszystko stracone?
źródło: natemat.pl Następny artykuł