To może być koniec Programu Trzeciego Polskiego Radia w formie, którą znamy. Wiele wskazuje na to, że z radiem mogą pożegnać się niekwestionowane legendy Trójki: Wojciech Mann, Artur Andrus i Marek Niedźwiecki. 

Po objęciu władzy PiS zaczął przejmować kontrolę nad mediami publicznymi. W porównaniu do TVP, radiową „Trójkę” dotknęły stosunkowo niewielkie zmiany, jednak – zdaniem jej pracowników – i tak były mocno odczuwalne.

– Powiem, że jest wyraźnie atmosfera przygnębienia i zastraszenia. Oczywiście, inaczej się czuje ktoś taki, jak ja, kto ma za sobą ileś lat pracy, jakiś dorobek i nie jest całkowicie zależny od honorarium Trójkowego, a inaczej osoba, która ma kredyty, rodzinę i konieczność przyniesienia miesięcznego honorarium. No to ci ludzie zwyczajnie się boją i myślę, że po prostu każdego dnia budzą się z lekkim strachem. – mówił na początku listopada Wojciech Mann.

Siedmioro dziennikarzy, w tym Artur Andrus, Wojciech Mann i Marek Niedźwiecki zaniosło dziś do prezes Polskiego Radia list – podpisany przez 170 innych dziennikarzy – w obronie zwalnianych kolegów, którzy ze względu na niższą pozycję w radiowej hierarchii, nie mogli się sami bronić. List nie dał zbyt wiele, a prezes Stanisławczyk postanowiła udowodnić dziennikarzom, kto tu rządzi.

W efekcie, zasłużeni pracownicy Trójki musieli wysłuchać kilku uwag na ten temat. Okazuje się na przykład, że zdaniem Barbary Stanisławczyk – która przed objęciem fotela prezesa Polskiego Radia nie miała z radiem niemal nic wspólnego – Wojciech Mann ma poważne „problemy warsztatowe”, a w ogóle to pracuje już w Trójce „za długo”. Krytyki nie uniknęli także Niedźwiecki i Andrus. Popis pani prezes trudno interpretować inaczej niż jako zapowiedź, że w razie dalszego sprzeciwu wobec jej rządów nawet najbardziej zasłużeni dziennikarze zostaną zwolnieni.

...

Zobacz również