Wstrząsające wyznanie żony Mackiewicza po miesiącach. Wszyscy w szoku

Wstrząsające wyznanie żony Mackiewicza po miesiącach. Wszyscy w szoku Źródło: Fot. Facebook / Tomek Mackiewicz

Tomasz Mackiewicz to polski himalaista, który zginął podczas najważniejszej wyprawy swojego życia. Sprawą mężczyzny żyła cała Polska, kiedy to w styczniu tego roku próbował zdobyć szczyt Nanga Parbat. Chociaż od tego tragicznego zdarzenia minęły już długie miesiące, to emocje wokół tej sprawy nie cichną. Na łamiące serce wyznanie zdobyła się żona himalaisty.

Tomasz Mackiewicz - te nazwisko zna chyba każdy w Polsce. Himalaista ogromną sławę zyskał dopiero wtedy, gdy zimą tego roku, jego życie stało się poważnie zagrożone. Chociaż jego wyprawa z Elisabeth Revol zakończyła się tragicznie, to pamięć o nim jest wciąż żywa. Naturalnie, mimo upływu czasu, najbardziej cierpi rodzina Czapkinsa.

Tomasz Mackiewicz w innej postaci, czyli jak z tragedią radzi sobie żona

Kilka tygodni po śmierci Tomka Mackiewicza na ciężkie i niezwykle przykre wyznanie zdobyła się żona himalaisty. Kobieta opowiedziała o tym, że starała się znaleźć sens w całym tym zdarzeniu. Wyznała również, że próbuje ułożyć sobie życie z Tomkiem w "innej postaci". - Pogodzić się z tym czy zaakceptować jest trudno. Jestem na takim etapie, że dotarło do mnie to, co się stało – ale tego nie akceptuję. Mijają pierwsze emocje wstrząsu, potężnej traumy. Teraz, po tych kilku tygodniach nastąpiło większe wyciszenie i spokój. To jest taki czas szukania sensu tej historii – nie „dlaczego to się stało”, tylko „po co”. Że taki jest nasz los ? Czy tak miało być? Odnalezienia w tym sensu dla mnie, na dalszy ciąg mojego życia. Tomek jest najbliższą mi osobą na świecie, więc muszę układać sobie życie bez niego, albo z nim – tylko że w innej postaci – smutno opowiedziała.



DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Żona Mackiewicza winna całej sytuacji?

Żona Tomka wyznała również, że przez bardzo długi czas czuła się winna śmierci swojego męża. W momencie pierwszych doniesień o złym stanie męża była bowiem przekonana o tym, że to koniec. Kobieta doskonale znała swojego męża i wiedziała, że jest on bardzo silnym człowiekiem. Skoro oznajmił więc, że nie może zejść, to oznaczało to, że jest naprawdę źle. - Czułam się winna, bo sobie zdawałam sprawę z powagi sytuacji – znam Tomka bardzo dobrze i śmiem twierdzić, że najlepiej ze wszystkich ludzi. Był mi najbliższy. Jeżeli dotarł do mnie komunikat, że są na takiej, a nie innej wysokości i jeżeli on nie ma siły schodzić, to jest bardzo źle bo on jest… był nieprawdopodobnie silny i ta sytuacja dla mnie oznaczała, że jest naprawdę poważnie. Bo gdyby on mógł schodzić, to by po prostu zszedł. Oczywiście ja miałam ogromną nadzieję, ale też zdawałam sobie sprawę, jak nikłe są szanse na ratunek. Moi znajomi i przyjaciele mówili „no ale musisz wierzyć w cuda”, „cuda się zdarzają”, a ja wręcz czułam się winna, że nie wierzę w ten cud. Tak jakby chciałam się wcześniej przygotować na najgorsze – wyznała.



Najlepsze newsy dnia:

  1. Przepychanki Kaczyńskiego z Wałęsą na żywo! Ostra awantura oko w oko przed kamerami
  2. Media obiegła właśnie wiadomość o śmierci gwiazdora Rancza. Skandaliczne informacje
  3. Dramatyczne informacje o Benedykcie. Zdruzgotani katolicy modlą się za papieża emeryta
  4. Widzowie Polsatu oburzeni „Wydarzeniami”. „Manipulują, ukrywają prawdę”
  5. Znaki zodiaku, które mają największy problem z ODCHUDZANIEM. Co powinny zrobić?
Następny artykuł