Marihuana w godzinach pracy najwyraźniej staje się coraz popularniejsza. Pisaliśmy już o polskich pracownikach BMW, którzy w przerwie, zamiast papierosa, zapalili sobie jointa. Teraz okazuje się, że pracownik jednej z polskich firm informatycznych postanowił pójść w ślady panów z BMW. Zaszkodził jednak nie tylko sobie, ale też swoim kolegom.

Trzech pracowników łódzkiego oddziału działającej w branży informatycznej firmy Comarch trafiło do szpitala po tym, jak zasłabli w pracy. Najpierw dwóch z nich trafiło na oddział ostrych zatruć, potem dołączył do nich trzeci. Jeden z panów przyznał się, że poczęstował kolegów przygotowaną przez siebie pizzą. Dla żartu dodał do niej marihuanę.

Dwaj mężczyźni zaraz po zjedzeniu dania zaczęli się źle czuć. Wśród objawów pojawiły się lęki, podwyższone ciśnienie, przyspieszona czynność serca. Trzeci z nich skarżył się później na to samo. Ponadto mówił, że pracując przy komputerze, nie widział, na co patrzy, miał halucynacje, bredził.

Zdaniem toksykologów objawy te są nietypowe dla zażycia marihuany, po której nastrój zwykle się poprawia, a ludzie popadają w gadulstwo. U tych pacjentów nastrój się stanowczo pogorszył. Nie ma jasności co do przyczyn tak nieswoistych objawów.

Firma Comarch SA zajęła stanowisko: – W poniedziałek kilku pracowników łódzkiego oddziału firmy po zjedzeniu pizzy przygotowanej przez jednego z kolegów, poczuło się słabo. (…) Mężczyźni czują się już dobrze. Przełożeni pracowników pozostają z nimi w stałym kontakcie. Wspólny obiad był prywatną inicjatywą mężczyzn. Firma nie kontroluje pracowników w kwestiach spożywanych przez nich posiłków. Zostały już podjęte odpowiednie działania wyjaśniające całe zajście – mówi Marek Wiśniewski, przedstawicie firmy.

Źródło: expressilustrowany.pl

...

Zobacz również