Pisarz i podróżnik Bartek Sabela w obszernym poście na Facebooku podzielił się ze swoimi obserwatorami szokującymi szczegółami zachowania policji podczas wczorajszej kontrmiesięcznicy. Scen, o których opowiedział mężczyzna, zdecydowanie nie można było zobaczyć w żadnej telewizji. Twarze demonstrujących zderzyły się z chodnikiem. 

Sabela udał się wczoraj ze znajomymi na Plac Zamkowy, aby tam towarzyszyć osobom zebranym jako kontrmiesięcznica. Jak zaznaczył, od początku był obserwowany przez policjantów, jednak dopiero po zakończeniu obchodów, kiedy schował swój transparent, doszło do starcia między nim i funkcjonariuszami.

– Gdy prosimy policjanta by się wylegitymował i podał podstawy zatrzymania, rzuca coś szybko pod nosem, tak by nikt nie zrozumiał i nie zdążył zanotować. Prosimy by powtórzył ale już nie zamierza tego zrobić, nie odpowiada na żadne nasze pytania. Próbujemy wyjść w lewo, w prawo, ale oni otaczają nas. Ewidentnie szukają zaczepki, pretekstu, lekkiej zemsty i satysfakcji – napisał Sabela o tym, co go spotkało. Później sytuacja jeszcze bardziej się jednak skomplikowała.

Według mężczyzny policjanci z czasem stawali się coraz bardziej agresywni, próbowali izolować niektórych jego znajomych od reszty. Kiedy cała grupa usiadła na ziemi i złapała się za ręce, aby nikogo nie mogli zabrać, funkcjonariusze użyli siły. Niektórych wsadzili do radiowozów i spisali, innych zabrali na komendę, nie mówiąc ich bliskim, dokąd są wywożeni.

Miał nie pomóc ani płacz, ani prośby. Policjanci nie próbowali w żaden sposób zachować pozorów delikatności, czy rozwagi. Według Sabeli wiele osób miało powykręcane nadgarstki, innymi rzucano tak, że uderzali twarzą o chodnik. Przedstawiciele warszawskich funkcjonariuszy w żaden sposób nie odnieśli się jednak do przedstawionych przez mężczyznę brutalnych sytuacji, nie widząc w nich widocznie niczego niewłaściwego.

Fot. Facebook/Bartek Sabela

ZOBACZ TAKŻE

 

...

Zobacz również