Maszynista opisał, jak ojciec Dawidka rzucił się pod pociąg. Nie wszystko wiedzieliśmy

Maszynista opisał, jak ojciec Dawidka rzucił się pod pociąg. Nie wszystko wiedzieliśmy Źródło: unsplash

Tata Dawidka popełnił samobójstwo 10 lipca tuż po tym, jak pozostawił swojego syna martwego w zbiorniku wodnym na terenie węzła Pruszków. Jak wiadomo nieoficjalnie - dziecko prawdopodobnie zostało zamordowane przy użyciu ostrego narzędzia, którym ojciec wymierzył synowi ciosy w serce (informację przekazał serwis "TVP Info"). Później zrozpaczony sytuacją popełnił samobójstwo rzucając się pod pociąg. Maszynista opisał, jak wyglądały ostatnie chwile życia Pawła Ż.

Tata Dawidka został pochowany w piątek. Ksiądz w trakcie pogrzebowej mowy zwrócił uwagę na fakt, że zebrani nie powinni żegnać Pawła Ż. jako mordercy i samobójcy, ale jako swojego brata w wierze. Jeszcze wtedy nikt nie był pewny, co właściwie stało się z Dawidkiem. Dopiero teraz śledczy stwierdzili, że mężczyzna dopuścił się potwornej zbrodni.

Tuż po morderstwie Paweł Ż. oddalił się od węzła Pruszków, gdzie wczoraj znaleziono ciało jego syna. Następnie popełnił samobójstwo rzucając się pod pociąg na dworcu znajdującym się na terenie Łąk. Miało to miejsce około godziny 21. Maszynista, który prowadził pociąg, był jedynym świadkiem samobójstwa. Opisał szczegóły śmierci Pawła Ż.

Tata Dawidka napisał do żony SMS: "Nigdy go już więcej nie zobaczysz". Następnie zabił syna i siebie

Około godziny 19 Paweł Ż. wysłał do żony SMS-a, którego znają bardzo dobrze niemal wszyscy.

 - Nigdy go już więcej nie zobaczysz - brzmi treść przerażającej wiadomości.

Następnie, jak uważają reporterzy "Uwaga! TVN", mężczyzna poszedł modlić się w kościele. Spędził tam krótką chwilę, a potem udał się na piechotę na dworzec PKP. Tam rzucił się pod nadjeżdżający pociąg. Zgodnie z zeznaniami maszynisty, którymi dysponuje prokuratura, Paweł Ż. oczekiwał nadjeżdżającego pociągu i działał zgodnie z założonym wcześniej planem.

 - Z informacji, które posiadamy wynika, że mężczyzna stał za słupem, który znajduje się w okolicy torowiska, a gdy zobaczył nadjeżdżający pociąg, rzucił się pod niego - wyznał rzecznik Łukasz Łapczyński (warszawska Prokuratura Okręgowa) w rozmowie z "Faktem".

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Paweł Ż. swoją Skodę Fabię, którą poruszał się feralnego dnia, znaleźli oddaloną o około 2,5 km od dworca. Między 10 a 11 lipca, gdy policjanci namierzyli samochód, mieli nadzieję, że wewnątrz znajdą chłopca. Nie było tam jednak po nim śladu. Ciało Dawidka znaleziono dopiero 10 dni później. Do ostatniej chwili matka Pawła Ż. nie mogła uwierzyć, że jej syn jest mordercą.

 - Nie wierzę, że jest mordercą - powiedziała na pogrzebie według relacji "Super Expressu".

  1. Znany polski aktor wyjawił donosił na kolegów po fachu do SB! Mroczny sekret wyjawił dopiero po latach
  2. Kobieta urodziła dziecko WŁASNEMU bratu. Powód rozwścieczy tysiące Polaków
  3. Odtworzono ostatnie chwile Dawidka. To wtedy ojciec go zabił?
  4. Prokuratura sprawdziła, czy to na pewno ciało Dawidka. Właśnie wydali komunikat
  5. Małgorzata Rozenek przekazała przykrą wiadomość od swojego lekarza. Nie wystąpi w uwielbianym przez Polaków programie
  6. Właśnie podano jakie rany znajdowały się na ciele Dawidka. Ogrom krzywdy chłopca ściska za gardło

Źródło: Fakt

Następny artykuł
0 Skomentuj

Którego twardziela z Pierwszej Miłości wolisz?

Komentarze 0

Ocena artykułu