Wsiadł do taksówki i nie spojrzał na cennik. Ten przejazd zapamięta do końca życia.

Wsiadł do taksówki i nie spojrzał na cennik. Ten przejazd zapamięta do końca życia. Źródło: fot. pixabay

Taksówka bez wątpienia jest jednym z najbardziej komfortowych środków transportu, zwłaszcza jeśli podróżować musimy w godzinach wieczornych. Wygoda jednak może nas czasem drogo kosztować, o czym przekonał się jeden z klientów gdańskich taksówek, pan Michał.

O tym, że za taksówkę przyjdzie nam zapłacić dużo więcej niż za inne środki transportu, wiemy wszyscy. Niestety zdarza się, że koszta przewyższają nasze najśmielsze oczekiwania. Tak było też i w tym przypadku, gdy 8 kilometrowa trasa została wyceniona na... 110zł. Nie potrzeba wielkich wyliczeń, aby dowiedzieć się, że przejazd kosztował około 13zł za kilometr. Stawka kosmicznie wysoka, lecz niestety zgodna z prawem. W Gdańsku w dalszym ciągu nie ma taryfikatora stawek, który pohamowałby zapędy taksówkarzy. Na szczęście władze miasta zajęły się już tym problemem i niebawem w życie mają wejść nowe przepisy. Znany jest nawet termin tych zmian- ma nastąpić pod koniec września bieżącego roku. Pan Michał, który miał nieprzyjemność zetknąć się z problemem, mimo wszystko nie ma do nikogo pretensji. Nie planuje walczyć z nieuczciwym taksówkarzem ani chodzić po sądach. Sam przyznaje, że nie zwrócił uwagi, czy taksówka w którą wsiada ma wywieszony cennik, a jeśli tak, to jakiego rzędu są to kwoty. Zdaje sobie sprawę, że stawki w piątkowy wieczór są o wiele wyższe niż w ciągu tygodnia, a nieuwaga może słono kosztować. Wyciągnął wnioski na przyszłość, przestrzega również innych.

Taksówka kontra reszta świata

Wyżej opisana sprawa nie jest wyjątkowa, podobne przypadki zdarzały się już wcześniej. W Gdańsku naciągnąć ludzi na wysokie opłaty jest jeszcze łatwiej, bowiem morze i wakacje przyciągają tłumy turystów, którzy w okresie urlopowym skupiają się na rzeczach bardziej przyjemnych niż studiowanie cenników. W czerwcu sieć obiegło zdjęcie paragonu wystawionego na kwotę 40zł. Koszt ten obejmował przejazd długości... 3 km. Za samo trzaśnięcie drzwiami trzeba było zapłacić 25zł. Ten i wiele innych przypadków pokazuje, że odgórne ustalenie maksymalnych opłat jest konieczne. Na tę chwilę taksówkarze mogą wystawić rachunek na dowolną kwotę i pozostają przy tym bezkarni. Taksówkarze wysokie stawki tłumaczą tym, że działają zgodnie z prawem i opłacają podatki. Buntują się przeciwko aplikacjom typu Uber, zaznaczając, że taksówka w przeciwieństwie do nieoznakowanych aut jest rozwiązaniem legalnym. Czując na plecach oddech coraz prężniej działającej "szarej strefy", zapowiadają kolejne strajki. Najbliższy przewidywany jest na 18 października, tego dnia ulice Warszawy ma zablokować 1500 aut. Strajk jest już zgłoszony w Urzędzie Miasta st. Warszawy, więc utrudnienia na drogach wydają się być nieuniknione. Jednak czy jest to dobra droga do zwalczania konkurencji? Paraliż miasta w godzinach szczytu może przelać czarę goryczy i spowodować, że potencjalni klienci w zestawieniu taksówka vs nieoznakowane auto, wybiorą tę drugą opcję.
ZOBACZ TAKŻE: 
  1. Kobieta i dziecko nie żyją. Opozycja: To przez Patryka Jakiego
  2. Nie uwierzycie. Tak wygląda grób Kory miesiąc po pogrzebie
  3. Trener rzucił się na piłkarza przed meczem Polska-Irlandia! „Ty PIEPRZONY K*TASIE” 
Następny artykuł