Ta roślina ma zbliżony skład do konopii! Czyżby legalny zamiennik marihuany?

Ta roślina ma zbliżony skład do konopii! Czyżby legalny zamiennik marihuany?

Substancja znajdująca się w tej roślinie posiada strukturę zbliżoną do kanaboli zawartych w konopiach. To związek stymulujący układ nerwowy – wyjaśnia Łukasz Łuczaj.

Rośnie wszędzie tam, gdzie nic innego rosnąć nie chce - czyli nasypy, przydroża, tereny budów, łąki. Każdy zapewne widział tą roślinę i to nie raz. Wrotycz. Ten niepozorny "chwast" zawiera bardzo dużo substancji przeciwzapalnych, i silnie odkażających a także uspokajające, przeciwbólowe, antydepresyjne, regulujące przemianę materii oraz odtruwające. Korzystanie z dobroci roślin leczniczych i trujących zarazem często polega wyłącznie na pilnowaniu dozwolonej dawki.

Zamiennik marihuany?

Stosowanie wewnętrzne Wrotyczu, według rozporządzenia Unii Europejskiej jest zakazane, a wszystko przez zawartość tujonu. Jak wyjaśnia Łukasz Łuczaj - to związek stymulujący układ nerwowy. Co ciekawe, tujon posiada strukturę zbliżoną do kanabinoli zawartych w konopiach. - Dawki wodnych i alkoholowych wyciągów wrotyczowych stosowane w ziołolecznictwie nie mają jednak narkotycznego wpływu - tłumaczy Różański. Dlatego zjedzenie listka czy dwóch, nie jest niebezpieczne. - Kiedy idę przez łąkę często podgryzam listki wrotyczu. Lubię jego smak – jest gorzki, a efekt po zjedzeniu kilku świeżych liści to pobudzenie z orzeźwieniem. Jakie inne cudowne właściwości posiada Wrotycz? - Preparaty wrotyczowe pobudzają akcję serca, zwiększają siłę skurczu mięśnia sercowego, pobudzają oddychanie, wzmagają wydzielanie hormonów. Regulują miesiączkowanie. Zwiększają ukrwienie narządów płciowych i nasilają odczuwanie wrażeń seksualnych. Przedłużają efekt doznań płciowych. Znoszą  bóle głowy, bóle miesiączkowe, kolki - wylicza Henryk Różański. Wrotycz oprócz tego hamuje procesy autoagresji immunologicznej, dzięki czemu może być z powodzeniem stosowany w fitoterapii chorób autoimmunologicznych typu łuszczyca, reumatyzm, toczeń.   Foto: pixabay//arcaion Foto: pixabay//arcaion Czy jest więcej takich roślin? Tak, przykładem jest Żywokwost. 100-200 lat temu odwar z żywokostu podawano jako środek pędzący poty, osłaniający błony śluzowe, powlekający przewód pokarmowy oraz łagodzący podrażnienia żołądka i jelit. Teraz jest zakazany Aktualnie żywokost stosowany jest w europejskim ziołolecznictwie, na razie tylko zewnętrznie w formie maści 5-20%. Ułatwia gojenie, wspiera regenerację tkanek i komórek. Używany ogólnie do leczenia stłuczeń. Stosowanie tego zioła wewnętrznie zostało zabronione, gdy - jak twierdzi biolog Henryk Różański, nadgorliwi polscy urzędnicy wycofali syropek żywokostowy z aptek, podniecając się pracami z zakresu toksykologii alkaloidów pirolizydynowych, których w żywokoście jest jak kot napłakał. Jak się okazuje, rzeczone alkaloidy występują również w innych ziołach (ogórecznik, farbownik), a o dziwo nie są one zakazane. Żywokost jednakże świetnie radzi sobie z suchym kaszlem, nieżytem gardła, chrypą oraz zapaleniem oskrzeli. Ponad to, leczy również zespół jelita drażliwego. Według Różańskiego warto go również przetestować podczas leczenia trądziku różowatego i atopowego zapalenia skóry. Jak informuje Łukasz Łuczaj - Zanotowano chyba dwa przypadki uszkodzenia wątroby po długotrwałym doustnym przyjmowaniu żywokostu. Oczywiście przez osoby przewlekle chore. Foto: WikimediaCommons Foto: WikimediaCommons//AnneliSalo Następny artykuł