Leżał na sali obok dwóch zmarłych. Szpital nie chce komentować sprawy

Leżał na sali obok dwóch zmarłych. Szpital nie chce komentować sprawy Źródło: Pexels/Erkan Utu

Szpital w Zgierzu okazał się bardzo nieprzyjemnym miejscem dla jednego z pacjentów. W niedzielę 31 marca leżał on na sali w towarzystwie dwóch nieboszczyków. Placówka nie chce komentować sprawy.

Szpital już nigdy nie będzie miejscem, w którym ten pacjent ze Zgierza będzie czuł się komfortowo. W niedzielę 31 marca na jednej sali zmarło dwóch pacjentów. Ciała pozostawiono na łóżkach. Problem polega jednak na tym, że na tej samej znajdował się przytomny pacjent.

Szpital nie poczuwa się do winy

Na sali z dwoma nieboszczykami znajdował się pacjent, który zmuszony był do zjedzenia śniadania i obiadu w towarzystwie zmarłych. Ci odgrodzeni byli od żywego jedynie parawanem. Personel szpitala tłumaczy zszokowanej rodzinie, że osobna sala dla zmarłych nie jest koniecznością.

Lekarz wydał opinię sugerując, że procedury nie nakazują przeniesienia zmarłych. Kobieta będąca rodziną pokrzywdzonego pacjenta w rozmowie z "Dziennikiem Łódzkim" powiedziała, że kiedyś w szpitalu istniało pomieszczenie dla nieboszczyków, zostało jednak przerobione na salę dla pacjentów.

Szpital w Zgierzu nie komentuje oficjalnie tej spawy. Rzecznik prasowy placówki zasłania się rozporządzeniem ministra zdrowia z 2012 roku, w którym widnieje zasada pozostania pacjenta w szpitalu w czasie dwóch godzin po śmierci.

- W okresie pomiędzy stwierdzeniem zgonu a przewiezieniem do chłodni, zwłoki osoby zmarłej są przechowywane w specjalnie przeznaczonym do tego celu pomieszczeniu, a w razie jego braku - w innym miejscu, z zachowaniem godności należnej zmarłemu - taka treść zawarta jest w rozporządzeniu ministra zdrowia przytaczanym przez "Dziennik Łódzki".

Potrzebna pomoc psychologa. Pacjent nie może zapomnieć o tym dniu

Jak relacjonuje w "Dzienniku Łódzkim" żona pacjenta, moment, w którym przekazano informacje o zgonie innych pacjentów był dość absurdalny. O tym, że pacjenci nie żyją, personel dowiedział się w momencie nadejścia porannego budzenia. Według kobiety spożycie śniadania w obecności zmarłego było niezwykle niekomfortowe dla jej męża. Sytuacja zaczęła przypominać kuriozalną opowieść, gdy około godziny 13:00 śmierć drugiego pacjenta zauważyła rodzina w celu wizyty pacjenta. Jak wynika z relacji kobiety - nieboszczyk pozostał na sali co najmniej do godziny 14:30. Żona pacjenta przyznała, że po tak niecodziennym wydarzeniu zapisała się do psychologa i pewnie przez długi czas będzie musiała korzystać z jego pomocy. 

Źródło: Dziennik Łódzki

 

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News