Białoruś szokuje. "Właśnie powstrzymaliśmy zbrojną prowokację, pieniądze szły przez Polskę"

Białoruś szokuje. "Właśnie powstrzymaliśmy zbrojną prowokację, pieniądze szły przez Polskę" Źródło: fot. pixabay/ flickr/ wikimedia commons

Aleksander Łukaszenka twierdzi, że na Białorusi przygotowywana była zbrojna prowokacja, którą powstrzymano dosłownie w ostatniej chwili. Co więcej, pieniądze dla przestępców płynęły między innymi przez Polskę.

- Dosłownie w ostatnich godzinach zatrzymaliśmy około 20 bojowników, którzy przygotowywali prowokację z użyciem broni - oświadczył białoruski dyktator. Do prowokacji miało dojść podczas dzisiejszego legalnego protestu przeciwko ustawie o pasożytnictwie. Zdaniem władz akcja była naprawdę dobrze przygotowana. Prowokatorzy byli szkolenie w specjalnych obozach. - Zatrzymaliśmy już kilkadziesiąt osób. (...) Szkolili się w w specjalnych obozach i byli uzbrojeni. - wyjaśnił - Swoją drogą, jeden z tych obozów mieścił się w okolicach Bobrujska i Osipowicz. Pozostałe - na Ukrainie. Wydaje mi się, że także na Litwie lub w Polsce, nie jestem pewny, ale gdzieś tam - dodał. Takich wątpliwości nie ma już przy finansowaniu. Tutaj Łukaszenka mówi wprost - pieniądze szły przez Polskę oraz Litwę. - Pieniądze płynęły do nas przez Polskę i Litwę. (...) Białorusini chcą żyć w spokoju i wychowywać dzieci. Nikt nie potrzebuje tej wojny i nie mogę do niej dopuścić. Jeśli będzie trzeba, pójdę w pierwszym szeregu ze swoją rodziną. To nie jest żadna opozycja, to "piąta kolumna". Nazywam ją tak, bo chce doprowadzić do wybuchu w kraju.  Według dyktatora, z akcją może być powiązany tajemniczy "szereg incydentów", do których doszło na białoruskiej granicy. - Ktoś uznał, że Białoruś dojrzała do kolorowej rewolucji. To prowokatorzy mieli strzelać, a w efekcie zwykły człowiek, który przyszedł domagać się swoich praw, stałby się bojownikiem - dodaje.
Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News