Choć poranny alarm bombowy w stolicy Małopolski okazał się fałszywy, krakowscy saperzy niedługo później zostali wezwani w miejsce prawdziwego zagrożenia. Znaleziono bowiem reklamówkę, w której leżały dwa granaty.

Reklamówkę znalazł przechodzień, który natknął się na nią podczas spaceru. Mężczyzna zaglądnął do porzuconego pakunku, a w nim ujrzał dwa granaty typu F-1. Do zdarzenia doszło w poniedziałek po południu przy granicy polsko-słowackiej w Szczawnicy, która leży w województwie małopolskim.

Do niebezpiecznego ładunku szybko wezwano policję i saperów. Ci zabezpieczyli już ładunek. Teraz czeka ich poszukiwanie właściciela reklamówki. Funkcjonariusze chcą też wiedzieć skąd właściciel miał granaty.

To kolejna sytuacja w poniedziałek, kiedy małopolskie służby zostają zmobilizowane do działania. W poniedziałek rano w centrum Krakowa ogłoszono alarm bombowy i wyłączono z ruchu część ulic. Wszystko za sprawą podejrzanego pakunku, którego ktoś zostawił na chodniku. Jak się później okazało, alarm był fałszywy – paczka zawierała ubrania i rzeczy osobiste.

„Ktoś przez swoje roztargnienie zostawił pakunek, a my sprawdzaliśmy jego zawartość ze względu na podwyższony stan ryzyka w związku ze Światowymi Dniami Młodzieży” – poinformował Krzysztof Łach z biura prasowego krakowskiej policji.

POLUB FANPAGE PLURALISTYCZNEGO, BEZSTRONNEGO SERWISU O POLITYCE, BY BYĆ NA BIEŻĄCO

Obserwuj Pikio.pl na Twitterze, tam więcej informacji!

źródło: onet.pl, fakt.pl
pt

...

Zobacz również