Strażnik z więzienia Komendy przerywa milczenie. "Ja bym tego nie wytrzymał"

Strażnik z więzienia Komendy przerywa milczenie. "Ja bym tego nie wytrzymał"

Przeszło tydzień temu na wolność wyszedł niesłusznie skazany na 25 lat za gwałt i morderstwo na nieletniej Tomasz Komenda. Zwykły człowiek nie ma prawa nawet wyobrażać sobie, jak ciężkie było 18 lat, podczas których na podstawie fałszywych oskarżeń był maltretowany przez współwięźniów. Strażnik na co dzień widzący dramat mężczyzny wyznał w wywiadzie, że sam nie wie, jak Komenda mógł wytrzymać pobyt w zakładzie karnym.

W noc sylwestrową 1997 roku w podwrocławskich Miłoszycach dokonano brutalnej zbrodni na bawiącej się na dyskotece 15-letniej Małgosi. Dziewczynę zgwałcono, a następnie brutalnie zamordowano. Śledztwo przez lata nie znajdowało swojego końca. Pierwszego aresztowania dokonano dopiero w 1999 roku i było to zatrzymanie właśnie Tomasza Komendy. Dokonano tego na podstawie donosu Doroty P., sąsiadki babki później skazanego, która uznała, że wskazany przez nią mężczyzna musi być sprawcą. Organy sprawiedliwości chętnie uwierzyły P., gdyż wielu wrocławskich sędziów, policjantów i prokuratorów doskonale ją znało. Kobieta była prostytutką, z którą chętnie uczestniczyli w libacjach i utrzymywali zażyłe kontakty, prawdopodobnie również łóżkowe. O tym, że to właśnie Pan Tomasz jest sprawcą, przekonać się miała po obejrzeniu telewizyjnego programu pt. "997", w którym przedstawiono rysopis prawdopodobnego sprawcy. Wątpliwości budzą również akta sprawy w tym zeznania Komendy. Według niego samego wymuszone były przez policjantów przemocą i choć niedokładne i niepokrywające się z wersją zdarzeń spod miłoszyckiej dyskoteki ich wykorzystanie było dla oskarżycieli korzystne. Dowodziły, że mężczyzna był w dniu zbrodni we wsi i to wystarczyło.

Strażnik nie wie, jak Tomasz Komenda wytrzymał w więzieniu

Los skazanych za przestępstwa związane z pedofilią jest straszny. W hierarchii, która dyktuje osadzonym zasady nowego życia, są oni sytuowani gorzej od niemal wszystkich znajdujących się w zakładzie osób. Niżej stoją jedynie donosiciele, skarżący się pracownikom więzienia. Zarówno konfident, jak i pedofil nie są dla więźniów nawet ludźmi, a zabicie ich jest powodem do dumy, choć wyeliminowanie donosiciela jest cenione nieco wyżej. W rozmowie z Wirtualną Polską, jeden z funkcjonariuszy Służby Więziennej przyznał, iż sam nie wiem, jak Tomasz Komenda pomimo dwóch prób samobójczych i oczywistych szykan wytrzymał niemal dwie dekady niesłusznej odsiadki, wiedząc, że pozostaje mu jeszcze kilka lat wyroku. - Takie odosobnienie w celi chronionej to dodatkowa dolegliwość. Jak 18 lat odsiadki w izolatce. To tak ciężkie warunki, jakby przesiedział 36 lat. Nie wiem, jak niewinny człowiek to wytrzymał. Ja bym nie dał rady. Do tego nie miał szans, by wyjść na przepustkę, bo nie przyznał się do winy. Tak to działa - powiedział funkcjonariusz SW.

Najlepsze newsy dnia:

  1. Gniezno: wulgarne zachowanie księdza przy dzieciach. Rodzice reagują
  2. Duda się poddał! Wycofuje się z kluczowej reformy
  3. Polski muzyk przegrał z chorobą. Niewielu wiedziało, że na nią cierpi
źródło: wp.pl Następny artykuł