Początkowo wydawało się, że sprawa wulgarnego zachowania Jakuba Pyżalskiego będzie tylko chwilową medialną ciekawostką. Okazuje się jednak, że toczy się niczym kula śnieżna, nabierając coraz większej masy i rozpędu, a pomagają jej w tym coraz to nowi ludzie komentujący sytuację.

Przypomnijmy, że podczas meczu piłkarskiego Warta Poznań – Garbarnia Kraków Jakub Pyżalski – mąż Izabeli Pyżalskiej, która jest prezesem Warty – w obrzydliwy sposób zwyzywał zawodników Garbarni.

– Twoją starą ruchałem, prosto na ryj się spuszczałem. Pasuje ci? Żadna tak nie ciągnie i nie liże dupy. Twoja stara zawsze dorobi. 500 zł w paszczę, 300 w dupę – krzyczał Pyżalski dając ujście swoim fantazjom.

Kiedy do internetu wyciekł film, na którym słychać obelgi internauci zaczęli masowo krytykować Pyżalskiego . W obronę postanowiła wziąć go żona, która na portalu natemat.pl napisała odpowiednie oświadczenie. To jednak nie koniec historii.

Z tekstem „Trochę obiektywizmu w wiadrze pomyj” Izabeli Pyżalskiej zapoznał się Krzysztof Stanowski, redaktor naczelny portalu piłkarskiego weszlo.com. Jak że Weszło od początku było zaangażowane w sprawę, Stanowski nie zostawił na Izabeli suchej nitki.

No cóż, skompromitowała się być może nawet bardziej niż jej mąż, a przyznajmy, że poprzeczka wisiała naprawdę wysoko. – pisze Stanowski.

Zdaniem dziennikarza Pyżalska po prostu zakłamuje rzeczywistość. W swoim tekście powołał się na opinie sędziego, a także dostępne w sieci nagranie z meczu.

Okazało się więc (zdaniem Pyżalskiej – przyp. red.), że wszystkiemu winni są piłkarze Garbarni, a mąż jedynie bronił honoru pani Izy, rzekomo poniżanej przez zespół przyjezdny […] 

Hmm, gdyby ktoś chociaż przez sekundkę chciał dać jej wiarę, przypomnę słowa sędziego, czyli osoby w tym całym żałosnym sporze bezstronnej. „Takiego chamstwa nigdy w życiu nie widziałem” – to o Pyżalskim. „Mam szacunek dla piłkarzy Garbarni, że nie dali się sprowokować i zachowali się jak prawdziwi sportowcy” – to o zespole gości.

To naprawdę piękne, że prezes Warty chcąc gasić pożar opisuje, że piłkarze Garbarni obrażali sędziego (bo tak napisała), a on sam – że byli profesjonalistami i im za to dziękuje. Jak więc traktować wiarygodność tej kobiety? – krytykuje Stanowski

Jak brać ją poważnie, skoro wypisuje tego rodzaju dyrdymały: „Natomiast bramkarz Garbarni kopał piłkę z premedytacją celując w miejsce, w którym ja się znajdowałam – cud, że nie dostałam nią w głowę”. Mamy rozumieć, że bramkarz Garbarni zamiast walczyć o jak najlepszy wynik, celowo kopał piłkę w aut? Na youtube jest cały mecz – czy szanowna pani prezes mogłaby ujawnić, w której minucie się to zdarzyło? – dodaje.

W dalszej części tekstu, Krzysztof Stanowski zarzuca małżeństwu Pyżalskich chęć wybicia się kosztem klubu oraz próbę ukrycia prawdziwej, prostackiej natury, która – zdaniem dziennikarza – właśnie wyszła na jaw.

Krótko. To koniec. Finito. Spadły celebryckie maski, skończyły się wizyty w telewizjach śniadaniowych i opowiadanie o słodkim rodzicielstwie. Od wczoraj jest pani wyłącznie partnerką człowieka, który „spuszcza się na ryj” i któremu „liżą dupę”. Szczerze mówiąc – kocham właśnie ten moment, gdy owe maski spadają. Czasami trzeba na to zaczekać rok, czasami i pięć lat, ale koniec końców prawda wychodzi na jaw. Nie da się całe życie udawać kogoś, kim się nie jest. No i właśnie wy zostaliście publicznie zdekonspirowani. Koniec z zabawą w księcia i księżniczkę. Można wyciągać z szafy ortalionowe dresy.

Poza tym, redaktor naczelny Weszło uważa, że osoby takie jak małżeństwo Pyżalskich realnie szkodzą polskiej piłce, a zachowanie Jakuba mogło mieć wpływ na wynik meczu – wygranego zresztą przez Wartę Poznań.

Mam więc prośbę: zniknijcie z futbolu. Wprawdzie nie jest to gra tylko dla dżentelmenów, ale z pewnością nie jest to też gra dla was. Jeśli piłka miała wam pomóc w zdobyciu sławy – w porządku, jesteście naprawdę sławni, wczoraj wasza rozpoznawalność mocno wzrosła. Cel zrealizowany. A teraz w imieniu kibiców z całej Polski proszę – poszukajcie innego hobby. Może na przykład skoki na bungee bez liny. Podobno fajne.

* * *

Najczęstsze pytanie, jakie słyszę od wczoraj brzmi: – Czy ja się nie boję zemsty? Samo to pytanie świadczy, jak postrzegani są właściciele Warty, a co za tym idzie – sam klub. – kończy w swoim stylu Stanowski.

Więcej o zachowaniu Jakuba Pyżalskiego oraz linii obrony jego żony możecie przeczytać w TYM TEKŚCIE.

Zgadzacie się z opinią Krzysztofa Stanowskiego czy uważacie raczej, że Izabela Łukomska-Pyżalska miała rację broniąc męża?

źródło: weszło

...

Zobacz również