Służba Ochrony Państwa nie ma ostatnio dobrej prasy. Kolejne wypadki i stłuczki jedynie potwierdzają, że jako państwo nie jesteśmy w stanie zadbać o bezpieczeństwo naszych polityków. O tym, że w Służbie Ochrony Państwa nie dzieje się najlepiej świadczy ostatni reportaż wyemitowany w TVN. 

Służba Ochrony Państwa funkcjonuje od lutego tego roku. Formacja chroniąca zdrowie i życie najwyższych urzędników państwowych zastąpiła Biuro Ochrony Rządu, jednak wraz ze zmianą nazwy nie przyszła lepsza jakość. W pojazdach prowadzonych przez kierowców SOP-u dochodziło do kolejnych wypadków ważnych polityków, m. in. prezydenta Andrzeja Dudy w Oświęcimiu, czy stłuczki wicepremier Beaty Szydło w Imielinie.

Czarna passa. Służba Ochrony Państwa na cenzurowanym

O tym, że nie jest to ciąg przypadkowych zdarzeń, (które nie przystają rządowym kierowcom), a skutek polityki kierownictwa Służby świadczą ostatnie doniesienia medialne. Reporterzy TVN24 wykazali w reportażu programu „Czarno na białym”, że kulisy pracy w SOP mogą przerazić… wszystkich Polaków.

Za wożenie najważniejszych osób w państwie biorą się niedoświadczeni kierowcy. Starzy, bardziej wprawieni odeszli ze służby jeszcze przed przemianowaniem BOR-u. Komendant SOP wysługuje się zastępcami – te szokujące relacje w samej Służbie Ochrony Państwa przytacza dziś TVN24.

Zamiast zapewniać bezpieczeństwo… powodują niebezpieczeństwo!

Kolejne niechlubne zderzenia pojazdów kierowanych przez kierowców SOP doprowadziły do sytuacji, w której ostro krytykuje się polityków, samą formację, po państwo.

– Doszło do kuriozalnej sytuacji, gdzie największym zagrożeniem dla osoby ochranianej stała się jej ochrona – powiedział dla TVN24 płk Mirosław Depko, były szef transportu w Biurze Ochrony Rządu.

Inne osoby związane ze służbami chroniącymi polityków twardo rozprawiają się z dzisiejszą rzeczywistością.

– Tam w tej chwili już nic nie funkcjonuje. Oni z dobrze działającej firmy zrobili „13. posterunek” – powiedział anonimowo jeden z mężczyzn.

Byli pracownicy formacji uważają, że to karygodne iż do jazdy z premierem czy prezydentem kieruje się ludzi po „dwuletniej jeździe”.

– Uważam, że to było karygodne. Dopuszczenie po dwóch latach młodego gówniarza do kierowania wozem ochronnym, o czym nie miał zielonego pojęcia. Może z filmów i z zajęć teoretycznych – skomentował dawny pracownik służb.

Po co komu SOP?

Krąży też wieść, że SOP traktowany jest jako „przechowalnia” dla policjantów, strażaków czy innych służb mundurowych. W Służbie mogą istotnie podnieść sobie emeryturę. Inna sprawa, że jej jakość pozostawia wiele do życzenia.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Andrzej Duda został rozszyfrowany! Sekrety wyglądu prezydenta

– W tej chwili w SOP-ie jest tak, że nie ma, że nie jedziesz. Już w BOR były chwilami takie sytuacje – anonimowy informator stacji.

Dochodzić ma do tego, że „ludzie pracują bez przerwy”.

– Jeżdżą, latają, pracują, nie śpią. Niektórzy, którzy są przyjezdni, spoza Warszawy. Śpią gdzieś w kancelariach, w szatniach, żeby tylko rano wstać, bo zostaje im tylko kilka godzin snu – czytamy kolejne doniesienia.

Szczególnie irytuje nas jednak nieznajomość sprzętów. Rozmówcy przekonują, że zjawisko nasiliło się po objęciu rządów przez PiS.

– Siedział sobie kierowca w samochodzie i bawił się przyciskami. Więc wcisnął sobie jeden z wielu przycisków i wypadła szyba – opowiadał oficer SOP.

Kolejne wnioski prowadzą do bardzo smutnej refleksji. SOP zamiast zabezpieczać życie i wizerunek polityków sam stanowi zagrożenie dla życia Polaków! Miejmy nadzieję, że czarna passa wkrótce się zakończy.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Takich kierowców zatrudnia SOP. Szokujące ustalenia dziennikarzy
  2. Funkcjonariusze SOP oszaleli! Życie Agaty Dudy wisiało na włosku
  3. Zamykają je żywcem w „grobach”. Potem wszyscy je ze smakiem jemy
  4. Znaki zodiaku POLSKICH gwiazd. Z kim dzielisz los?

Służba Ochrony Państwa kompromituje Polskę! Tragiczne wpadki formacji

Zobacz również