Mama myślała, że krostki na skórze dziecka to zwykła ospa. Od lekarza usłyszała najgorszą prawdę

Mama myślała, że krostki na skórze dziecka to zwykła ospa. Od lekarza usłyszała najgorszą prawdę Źródło: Screen/ Facebook / DanielLangham

Skóra syna pokryła się krostami. Matka była przekonana, że to ospa - choroba niekomfortowa, ale też zwykle dla dziecka niegroźna. Gdy poszła do lekarza, usłyszała jednak diagnozę, która kompletnie ją zdruzgotała.

Skóra małego chłopca zaczęła pokrywać się małymi, czerwonymi kropkami już niedługo po urodzeniu. Gdy miał dziewięć lat, krostki zaczęły rosnąć, a wysypka pojawiła się również na jego twarzy. Rodzice nie panikowali - spodziewali się niegroźnej ospy, prawda jednak okazała się druzgocąca. 

Skóra chłopca w wysypce. Bardzo poważna sprawa

Rodzice małego Oscara, Stephanie i Daniel, nie mogli dłużej bagatelizować tajemniczej wysypki, która stawała się coraz wyraźniejsza. Zdecydowali się odwiedzić lekarza, by dowiedzieć się, co tak naprawdę dolega synkowi. Diagnoza zbiła ich z nóg.

Okazało się, że krosty, które bagatelizowali rodzice, były efektem histiocytozy z komórek Langerhansa. Jest to rzadka choroba polegająca na nadmiernym rozroście histocytów - komórek, które należą do układu odpornościowego.

Przykre reakcje ludzi. Obawa przed zarażeniem

Cesar rozpoczął kurację, która składała się z chemioterapii i sterydów. Leczenie nie okazało się niestety skuteczne. Najsmutniejsze, że w obliczu choroby, od malucha odwracają się inne dzieci. Ich rodzice obawiają się, że Cesar zaraża, więc wszyscy trzymają się od niego z daleka.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

- Ludzie ciągle pytają, czy mały ma ospę, często też się na niego gapią na ulicy i wskazują go palcami - nie chcą podejść do niego bliżej, bo myślą, że mogą się zarazić - opowiada Stephanie, matka chłopca.

Rodzice dokładają starań, by ich synek nie przejmował się negatywnymi reakcjami innych. Usłyszana diagnoza jednak powoli rujnuje mu dzieciństwo, które powinien spędzać w gronie rówieśników. 

- Czasem mnie to smuci, ale jeśli pozwolisz, aby dotykały cię drobne rzeczy, żeby nie zostać zranionym trzeba by chyba nie wychodzić z domu, więc po prostu do tego przywykliśmy - wyznaje Stephanie.

Rodzina stara się żyć normalnie, choć choroba postępuje. Wysypka może wciąż rosnąć, co grozi wieloma tragicznymi konsekwencjami, m.in. utratą wzroku. Perspektyw na całkowite wyleczenie malucha niestety nie ma. Lekarze nie tylko nie wiedzą, dlaczego chłopczyk zachorował - nie wiedzą również, jak mu pomóc. 

Dzisiaj grzeje: 1. NIE ŻYJE wybitna Polka. W wieku 44 lat miała tragiczny wypadek
2. Samochody przejeżdżały, a on gwałcił ją bez opamiętania. Nikt nie reagował

- Najważniejsze, że jest szczęśliwy i może normalnie żyć z chorobą. Nie obchodzi nas to, jak wygląda. Po prostu chcielibyśmy poznać odpowiedzi na nurtujące nas pytania - twierdzi Stephanie.

Najlepsze newsy dnia:

  1. Lidl w pośpiechu wycofuje wadliwy produkt. Stwarza ZAGROŻENIE DLA ŻYCIA!
  2. Kryzys w małżeństwie Małgorzaty Kożuchowskiej. Tabloid wylicza jej WSZYSTKICH mężczyzn, nie jest dobrze
  3. Tata Kubusia przeżył istny dramat. Jego 3-letni syn zmarł, bo przeszkadzał w igraszkach mamie i kochankowi
  4. Najbardziej niesamowity w inteligencji znak zodiaku. Żaden inny mu nie dorównuje
  5. Nagle pan młody odwrócił się od ołtarza. Powiedział 4 zdania synkowi narzeczonej, po których zapadła cisza   

Źródło: Newsner

Następny artykuł