Sylwester Wardęga to jeden z najbardziej znanych polskich youtuberów. Ze względu na charakter swojej pracy, mandaty i utarczki z policją to dla niego codzienność. Nie zawsze jednak funkcjonariusze próbują go udusić. 

Sylwester Wardęga wraz z kolegą przypadkowo – tym razem nie był to element żadnego żartu – wjechali na teren krakowskiego parkingu dla autobusów. Nie jest to zwykły parking, a znana miejscowym „pułapka na kierowców”. Chociaż teren jest prywatny, to nie odgrodzono go szlabanem. Do zagubionych kierowców, którzy nawet na kilka sekund wjadą na parking, natychmiast podchodzi ochroniarz żądając 80 złotych. W pułapkę wpada dziennie około stu kierowców. Tak samo było i w tym wypadku.

Wardęga odmówił zapłaty, więc ochroniarz wezwał policję. Funkcjonariusz spokojnie wytłumaczył youtuberowi, że opłata związana jest z regulaminem obiektu. Ukarał Sylwestra Wardęgę mandatem wysokości 100 złotych oraz pięcioma punktami karnymi. Rozmowa przebiegała w bardzo spokojnej atmosferze i żadna ze stron nie podnosiła głosu. Zgodnie z procedurami policjant spytał się, czy Wardęga przyjmuje mandat. Ten odmówił i zgodnie z prawem poprosił o skierowanie sprawy do sądu.

Policjant poszedł do radiowozu wypisać odpowiednie dokumenty. W tym czasie do samochodu Wardęgi podszedł chłopak prosząc Sylwestra o zdjęcie. Youtuber wyszedł z auta, żeby spełnić prośbę chłopaka. Nie spodobało się to funkcjonariuszom.

Policjanci podeszli do Wardęgi i zaczęli prowadzić go do radiowozu. Na filmie widać, że nie stawiał oporu i spełniał polecenia. Nagle wydarzyło się coś niezrozumiałego. Kiedy Wardęga stał już przed radiowozem, policjanci rzucili go na ziemię i zaczęli dusić. Jeden z funkcjonariuszy wykręcił mu rękę i skuł go kajdankami. Chociaż Wardęga nie próbował walczyć z policjantami, to ci zaczęli… wzywać wsparcie. Całą sytuację uwiecznił na filmie znajomy Wardęgi.

https://www.youtube.com/watch?v=nndN1ZdQoCQ

...

Zobacz również