Prezes Sądu Najwyższego odchodzi. "Destrukcja i chaos"

Prezes Sądu Najwyższego odchodzi. "Destrukcja i chaos"

Sąd Najwyższy nie ma prezesa. W poniedziałek doszło do zmian, które szokują. Przyczyną decyzji jest regulamin, który, według sędziego, spowoduje straszne zaległości.

Sąd Najwyższy będzie musiał zrobić miejsce dla nowego prezesa. Stanisław Zabłocki przeszedł w stan spoczynku - o czym poinformował rzecznik Michał Laskowski. - W dniu dzisiejszym (18.02) Prezes SN kierujący pracą Izby Karnej sędzia Stanisław Zabłocki poinformował Pierwszą Prezesa SN, że z dniem 20 lutego 2019 r. przechodzi w stan spoczynku - czytamy na oficjalnej stronie Sądu Najwyższego - podał Laskowski.

Nowy regulamin wywołał zamieszanie

Co ciekawe - jego decyzja spowodowana jest nowym regulaminem, który został wprowadzony w życie od 11 lutego decyzją Rozporządzenia Prezydenta RP. Dokument zdecydowanie nie spodobał się prezesowi, który to przyszłość Sądu Najwyższego widzi w zdecydowanie złym świetle. - [Zmiany] nieuchronnie prowadzić będą do głębokiej destrukcji pracy Izby Karnej, chaosu i narastania zaległości - czytamy dalej na stronie Sądu Najwyższego. Sędzia o sprawie więcej wypowiedział się także na swoim oficjalnym koncie na Facebooku. Tam szczegółowo argumentował swoje odejście z nieco prywatnej strony.

Sąd Najwyższy: Sędzia w stanie spoczynku w gorzkich słowach

- To była jedna z najtrudniejszych decyzji w moim życiu. Zapewne nawet nie jedna z najtrudniejszych, ale po prostu najtrudniejsza. Ważyłem wszystkie 'za' i 'przeciw' tak starannie, jak tylko potrafiłem, i tak długo, jak na to pozwalało niewiarygodnie krótkie vacatio legis - opowiada Zabłocki. Jak podaje Zabłocki, nie może udawać, że nic się nie stało. Choćby chciał, nie jest w stanie dokupić sobie więcej czasu, by spędzić go w składzie sędziowskim. - Uznałem, że nie mogę postąpić inaczej. Nie można kupić dodatkowych kilku – kilkunastu miesięcy tego, co się kocha, za cenę zaprzeczenia samemu sobie. Nie można udawać, że coś, co było czarne, bez zaistnienia jakichkolwiek nowych uwarunkowań stało się białe, czy choćby szare. Trwałem na stanowisku do ostatniej chwili, w której nie naruszając prawa nie popadałem jednocześnie w konflikt z własnym sumieniem - dodaje zasmucony i rozdarty zaistniałą sytuacją. Źródło: Wirtualna Polska Następny artykuł