Rak jelit zagraża życiu znanego polityka. Opinia publiczna i wyborcy są zaniepokojeni stanem zdrowia prezydenta, który swoimi słowami i wypowiedziami wielokrotnie wzbudzał kontrowersje.

Rak jelit to bardzo poważna choroba, której wczesna diagnoza może uratować życie pacjenta. Jak się okazuje, wyborcy w całym kraju mogą już niedługo być w żałobie po utracie głowy państwa, która deklaruje, że nie będzie się leczyć.

Rak jelit zabije prezydenta?

Rak jelita grubego jest niewątpliwie jednym z najczęściej występujących nowotworów na świecie. Według raportów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w 2012 roku stwierdzonych zostało 340 000 przypadków zachorowań i 690 000 zgonów z jego powodu. Jedną z kolejnych ofiar może być prezydent Rodrigo Duterte.

Mężczyzna, który piastuje urząd prezydencki Filipin od 2016 roku, a przez opinię międzynarodową uważany jest za zbrodniarza przeciwko prawom człowieka, wyznał dzisiaj, że jego dni mogą być policzone:

– Nie wiem, co z moim zdrowiem, trzeba będzie na to poczekać […] Powiem wam, że jeżeli to rak jelit, no to trudno. Jeżeli to trzecie stadium, to nie będę się dalej leczył. Nie będę przedłużał agonii w tym biurze ani nigdzie indziej – przekazał w trakcie transmitowanego przez filipińską telewizję spotkania z żołnierzami i policjantami.

Gabinet Głowy Państwa, jak też rząd w Manili potwierdzają, że Duterte przebywa ostatnio na badaniach związanych z diagnostyką potencjalnego raka jelit. W środę 3 października 73-latek został poddany zabiegowi kolonoskopii, który musiał być powtórzony ze względu na dokładniejsze pobranie próbek.

Rodrigo Duterte chory na raka jelit. Nie był jednak święty…

Prezydent Filipin jest postacią bardzo kontrowersyjną. Jako burmistrz Davao w latach 80. wprowadził szwadrony śmierci, które miały za zadanie pozbywać się przestępców. Sam 73-latek przyznał, że własnoręcznie zabijał ludzi, którzy mogli być odpowiedzialni za łamanie prawa w mieście. Według zeznań policjantów oraz oficerów szwadronów śmierci w latach 1986-2013 zabitych miało zostać ponad 1000 osób, z czego 200 miał zamordować sam prezydent.

Duterte nie wypierał zarzutów, a wręcz zbudował na nich swój wizerunek polityka. Reklamował się jako kandydat, który dba przede wszystkim o interes bezpieczeństwa najzwyklejszych obywateli. W 2016 został wybrany na 16. prezydenta Filipin, startując na stanowisko z socjalistycznej partii PDP-Laban, zyskując zaufanie 39% społeczeństwa.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Kaczyński nigdy nie wziął ślubu. Dlaczego? Mamy zdjęcia

Zbrodniarz i przyjaciel Trumpa

W swoich pierwszych dniach prezydentury poinformował, że zamierza tropić dilerów oraz osoby uzależnione od narkotyków. Krwawa kampania sprawiła, że jedynie przez pół roku jego rządów zginęło 1779 osób. Postawa chorego na raka jelit prezydenta nie spodobała się Kościołowi katolickiemu, a Amnesty International wydało oświadczenie, w którym oskarżyło wraz z Międzynarodowym Trybunałem Praw Człowieka Duerte o zbrodnie przeciwko ludzkości. Głowa filipińskiego państwa w ripoście odgrażała się „strzelaniem do wszystkich, którzy przeszkadzają sprawiedliwości”, a także „wrzucaniem ich poćwiartowanych ciał do krokodyli”.

Przeciwnej opinii jest Donald Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, który gościł ostatnio w Manili. Wskazywał tam Filipiny jako ważnego partnera strategicznego dla USA w regionie, a także wyraził aprobatę dla działań polityka. Chory na raka jelit prezydent z takim sojusznikiem uniknie zapewne odpowiedzialności za swoje czyny.

Kliknij po więcej, na pewno cię zaciekawi

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Skandal w TVP! Ksiądz mówi, jakie obowiązku w łóżku ma żona chora na raka
  2. „Dajecie darmozjadom 500 plus żeby się ku*wa rozmnażali”. Nergal ostro do rządu PiS
  3. Duda wreszcie ujawnił z czego śmiał się z Tuskiem. PO będzie wściekła

10 niewyjaśnionych śmierci w III RP [ZDJĘCIA]

Zobacz również