Przerażające. Ostatnie słowa "samopodpalacza" z Rzeszowa mrożą krew w żyłach

Przerażające. Ostatnie słowa "samopodpalacza" z Rzeszowa mrożą krew w żyłach Źródło: źródło: pixabay.com, pexels.com

To wydarzenie wstrząsnęło całą Polską. We wtorek około południa nieopodal Sądu Rejonowego w Rzeszowie podpalił się 40-letni mężczyzna. "Samopodpalacz" wyznał jednemu z policjantów, co zmusiło go do podjęcia tak drastycznych kroków.

Zgodnie ze słowami rzecznik podkarpackiej policji, Marty Tabasz-Rygiel, akcja policji była błyskawiczna. Poinformowani o wydarzeniu przez pracowników sądu, natychmiast zjawili się na miejscu. W tym czasie pracownicy sądu wezwali do płonącego 40-latka odpowiednie służby. Strażacy nie musieli gasić ognia, który trawił ciało rzeszowianina, a jedynie pomogli przenieść go do karetki. Wcześniej płomienie stłumiła policja.  - Nasz funkcjonariusz udzielił mu niezwłocznie pomocy. Zrobiliśmy wszystko, co możliwe oraz natychmiast wezwaliśmy odpowiednie służby - podaje Alicja Kuroń, rzecznik sądu.

Makabryczne wyznanie niedoszłego samobójcy

Jak mówią rzeszowscy policjanci, po skontaktowaniu się z rodziną 40-latka pewni są motywów niedoszłego samobójcy. Rzecznik podkarpackiej policji poinformowała, że "ustalenia wskazują, że powodem podjętej próby samobójczej były wyłącznie względy osobiste". Nie ma więc mowy o politycznym proteście, jak w przypadku Piotra S., który podpalił się 19 października w Warszawie. Nie trzeba jednak angażować w swoje samobójstwo polityki, by przerazić innych. Zgodnie z relacją jednego z rzeszowskich policjantów, 40-latek podczas akcji ratunkowej zwrócił się do niego z przerażającymi słowami. Mężczyzna, jeszcze płonąc wyznał funkcjonariuszowi "nie chce mi się żyć". To zmroziło krew w żyłach mundurowych. źródło: onet.pl
Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News