Przekręt z Szydło wychodzi na jaw! Prokuratura rozkłada ręce

Przekręt z Szydło wychodzi na jaw! Prokuratura rozkłada ręce

To prawdziwe zaskoczenie, ale też powód do wielu podejrzeń. Wychodzi na jaw przekręt związany bezpośrednio z Beatą Szydło. Prokuratura jest bezradna, tymczasem śledztwo coraz bardziej się przedłuża. Nadal nie wiadomo, jak sobie z tym poradzić.

Od wypadku premier Beaty Szydło minął już prawie rok. Dokładnie 10 lutego 2017 roku samochód z nią na pokładzie wjechał w drzewo po wcześniejszym zderzeniu z Seicento. Nadal jednak nie zakończyło się śledztwo w tej sprawie. Jak się okazuje, na razie jest to niemożliwe. ZOBACZ TAKŻE: Kukiz wyśmiewa wypadek Szydło. Internet podzielony

Wypadek Szydło z przekrętem w tle. Kto za tym stoi?

Okazuje się, że śledztwo tak się przedłuża, bowiem eksperci i śledczy nadal nie są w stanie odtworzyć wszystkich wydarzeń z feralnego wieczoru, kiedy doszło do wypadku. To jest niemożliwe, bo dane o prędkości samochodu nie zostały - z niewiadomego powodu - zapisane przez rejestrator rządowej limuzyny. To zaś jest całkowicie zaskakujące. Warto zwrócić uwagę na fakt, że wypadek prezydenckiej limuzyny nie nastręczał śledczym takich problemów. Tymczasem w rejestratorach umieszczonych w limuzynie pani premier nie ma najistotniejszych dla sprawy danych. Bez tego, a także informacji o włączonym sygnale dźwiękowym samochodów uprzywilejowanych, nie sposób z całą pewnością stwierdzić winy jednej lub drugiej strony uczestniczącej w wypadku. ZOBACZ TAKŻE: Z ostatniej chwili: Wypadek kolumny rządowej z Szydło. Pani premier w szpitalu Zachodzi podejrzenie - czy dane nie zostały zapisane z powodu błędu systemu, czy też może... ktoś je stamtąd usunął?!

Więcej niż jeden rejestrator. Śledztwo nadal trwa...

Przedstawiciele firmy Audi i Volkswagen Group Polska nie są w stanie wyjaśnić, jaka jest przyczyna tego, że z rejestratora zniknęły dane. W samochodach rządowych jest jednak jeszcze jeden rejestrator, tzw. UDS, przeznaczony do pojazdów uprzywilejowanych. On zapisuje takie informacje, jednak wciąż jeszcze nie został rozszyfrowany. Wokół wypadku narasta coraz więcej pytań bez odpowiedzi. Wstępna analiza zdarzenia przez policję wskazała, że do wypadku doszło z powodu wymuszenia przez 21-letniego kierowcę Seicento. Podczas wyprzedzania go przez kolumnę rządową, przepuścił on pierwszy samochód, jednak zaczął skręcać, przez co zderzył się z drugim - w którym siedziała premier Szydło. ZOBACZ TAKŻE: Szydło jest SKOŃCZONA! Ujawniono właśnie aferę, która ją zniszczy Następny artykuł