Prywatny dramat Rutkowskiego. "To KOŃCOWY ETAP"

Prywatny dramat Rutkowskiego. "To KOŃCOWY ETAP"

Najsłynniejszy detektyw w Polsce uwielbia kamery i uwagę mediów. Do długiej liście programów, w których brał udział Rutkowski niedawno dołączył do show Rafała Kossakowskiego, zatytułowany "Być jak...". Ekscentryczny detektyw zdradził w nim, że jego związek z obecną partnerką wcale nie jest sielanką i prawdopodobnie zbliża się ku końcowi.

Krzysztof Rutkowski chętnie występuje w towarzystwie swoich partnerek. Tak było Luizą Kobyłecką, którą odwiódł od wstąpienia do zakonu i nie inaczej jest obecnie, gdy u boku detektywa stoi dawna koleżanka Luizy, Maja Plich. Na temat obecnej dziewczyny, będącej jednocześnie matką jego dziecka Rutkowski wyrażał się dotąd w samych superlatywach, doceniając jej udział w poszukiwaniach Magdaleny Żuk i oddanie, które mu okazała.

Niespodziewane wyznanie

Do nieoczekiwanej deklaracji Rutkowskiego skłoniło pytanie Kossakowskiego, które wyraźnie zbiło z tropu zazwyczaj brylującego w mediach detektywa. Prowadzący zapytał celebrytę czy to prawda, że nie pozwala swojej partnerce chodzić na obcasach, ze względu na swój niski wzrost. W tym momencie Rutkowskiemu rozwiązał się język. - A nieee, nieee, to jest... Zresztą, sytuacja z Mają w tym momencie zresztą myślę zaczyna dobiegać do takiego etapu, być może końcowego... Słuchaj, być może się sytuacja poprawi, być może ona zmieni swój stosunek, bo jej powiedziałem: Jeżeli ty nie zmienisz pewnych zachowań, to ja odejdę. Jeżeli masz tylko żal, który jest wynikiem zdjęcia, że tu byłam w ciąży, a tu byłeś z tą widziany tu i tkwi to w tobie... - zawile tłumaczył detektyw. Co ciekawe, Maja Plich była obecna na nagraniu odcinka. Jak dotąd udział Rutkowskiego w programach rozrywkowych powinien kojarzyć się kobiecie pozytywnie, gdyż nie tak dawno detektyw oświadczył jej się podczas jednego z nich. Po niedawnych wypowiedziach narzeczonego jej podejście mogło ulec diametralnej zmianie...
Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News