Najbardziej znane kino w Berlinie, Delphi Filmapast, w ostatniej chwili wycofało się z premiery polskiego filmu o katastrofie smoleńskiej. Jeszcze większe kontrowersje niż samo odwołanie premiery wzbudziły wśród zwolenników Prawa i Sprawiedliwości argumenty jakimi posłużyło się kino, gdy starało się wytłumaczyć dlaczego podjęło taką decyzję. 

Premiera „Smoleńska” Jerzego Krauzego w berlińskim „Delphi Filmapast” była zaplanowana na 7 listopada. Wszystko było gotowe i dopięte na ostatni guzik m.in. wysłano już zaproszenia na pokaz filmowy w liczbie 800 sztuk do niemieckich polityków, ekspertów lotniczych i działaczy polonijnych w Niemczech. W całą sprawę zaangażowała się również polska ambasada w Berlinie, która koordynowała wszystko.

Jednak w ostatniej chwili, dosyć nieoczekiwanie niemieckie kino zrezygnowało z premiery – wywołującego w Polsce sporo kontrowersji – filmu i zerwało współpracę z polską ambasadą. Jak starają się przekonać przedstawiciele kina, taka decyzja zapadła po tym jak szefostwo zapoznało się z materiałami prasowymi, w których można przeczytać o ogólnonarodowym sporze politycznym w związku z filmem Krauzego. Kino Delphi Filmapast – jak oświadczył jego przedstawiciel – nie zamierza się „mieszać w polskie wojny polityczne”.

Taka argumentacja oburzyła znaczną część zwolenników Prawa i Sprawiedliwości, którzy są zgodni co do tego, że niemieckie kino właśnie poprzez odwołanie premiery nie tylko „wmieszało” się w spór toczony w Polsce, ale dolało do niego oliwy.

Teraz polska ambasada jest zmuszona na szybko znaleźć inne kino, które wyrazi chęć przeprowadzenia w Berlinie premiery „Smoleńska”, jednak na dzień dzisiejszy to, że się jej uda, wydaje się być bardzo wątpliwe.

Polub fanpage jedynego bezstronnego portalu informacyjnego


bh

...

Zobacz również