"Przyprawiał" kolegom z pracy kanapki. Resztę życia może spędzić w więzieniu

"Przyprawiał" kolegom z pracy kanapki. Resztę życia może spędzić w więzieniu Źródło: Flickr/USDA

Praca jest miejscem, gdzie nikt nie spodziewa się zagrożenia. Spędza się tam wiele godzin w towarzystwie zaufanych osób. Tak przynajmniej powinno być. Nikt nie domyślał się, że właśnie w miejscu pracy jeden z kolegów okaże się niebezpieczny dla życia i zdrowia współpracowników. Niestety, pewien mężczyzna postanowił podstępnie zaszkodzić swoim kolegom.

Praca powinna być miejscem, gdzie ludzie wykonują swoje obowiązki w poczuciu bezpieczeństwa i komfortu. Współpracownicy codziennie spędzają ze sobą wiele godzin, dlatego powinni wzajemnie darzyć się zaufaniem. Niektórzy jednak potrafią wykorzystać tę sytuację do własnych, niecnych celów. Pewien mężczyzna wykorzystał zaufanie kolegów, aby zrobić im krzywdę. Za haniebny czyn może pójść do więzienia na resztę życia.

Praca mogła stać się miejscem ich śmierci

Praca połączyła niebezpiecznego pasjonata trucizn i niczego nieświadomych mężczyzn. Klaus O. i jego koledzy pracowali w jednej z firm we Wschodniej Westfalii. To tam doszło do gorszącego czynu mężczyzny. 57-latek przez kilka lat dodawał do kanapek i napojów swoich współpracowników trujące substancje, które odcisnęły piętno na ich zdrowiu. Dwie z ofiar cierpią na ostrą niewydolność nerek. Stan trzeciej jest dużo gorszy - doznała nieodwracalnego uszkodzenia mózgu i obecnie przebywa w stanie śpiączki.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

W trakcie trwania postępowania znaleziono kilka poszlak, które mogą okazać się kluczowe dla rozwiązania sprawy.

- Znalezione u oskarżonego trucizny pasują do objawów chorobowych ofiar. Znalezione u oskarżonego substancje to przed wszystkie związki ołowiu, rtęci i kadmu. Zatrucia tego rodzaju substancjami nie występują właściwie w uprzemysłowionych krajach, a jedynie w krajach zacofanych - wyjaśnia toksykolog i patolog sądowy Thomas Daltrup.

Dożywocie dla niebezpiecznego kolegi

Prokuratorzy starają się, aby oskarżony Klaus O. już nigdy nie wyszedł na wolność. Ubiegają się o umieszczenie mężczyzny w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, gdzie będzie się leczył aż do końca życia. Ma za tym przemawiać fakt, że mężczyzna jest bardzo zainteresowany tematyką trucizn. Niesie to podejrzenie, że w przyszłości chciałby dokonać podobnego czynu.

Adwokaci ofiar poparli wnioski prokuratury. Wymagają wprowadzenia jednej poprawki: chcą, aby uznano winę oskarżonego jako czyn o szczególnym ciężarze. Wtedy 57-latek nie będzie mógł ubiegać się o wcześniejsze zwolnienie po upływie 15 lat. 

Uwagę zwraca fakt, że Kalus O. nie wyjawił motywów swojego postępowania. Nie przeprosił tez swoich ofiar ani ich rodzin. W trakcie procesu z kolei milczał i nie zdradzał żadnych emocji.

ZOBACZ TAKŻE NA PIKIO.PL:

  1. Tragiczne wieści od Barbary Kurdej-Szatan! Jej mąż jest poważnie chory
  2. Rossmann ODDAJE pieniądze klientom! Wszystko przez TEN produkt. Macie go w domu?!
  3. Polski wokalista dorobił się milionów. Ma emeryturę taką jak zwykli Polacy
  4. Gdzie jest Paździoch z Kiepskich?! Aktor nagle zniknął
  5. Lider zespołu disco polo molestowany przez działaczy PO? Szokujące wyznanie gwiazdora

 

Źródło: Gazeta

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News