Polska może stracić na Brexicie nawet 18 miliardów złotych w przeciągu dwóch lat. To blisko jeden procent naszego PKB. Informacje podali eksperci w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. Nad warunkami Brexitu pracuje od dłuższego czasu w Brukseli przewodniczący Rady Europejskiej, Donald Tusk.

Polska w znaczącym stopniu polega na Wielkiej Brytanii. Zjednoczone Królestwo jest bowiem trzecim największym odbiorcą naszych towarów.

– Wśród unijnych partnerów jedynie Irlandia straciłaby na tym więcej niż Polska. Tylko do końca 2020 r. polski PKB zostałby uszczuplony o ok. 0,8 proc. – mówi „Rzeczpospolitej” Andrew Goodwin, autor raportu.

Wymiernie przekłada się to na ok. 18 mld zł polskiego budżetu. To blisko połowa funduszy strukturalnych, jakie rokrocznie dostaniemy z Unii. I nieco mniej niż program 500 plus w pierwszym roku obowiązywania. Ponadto Wielka Brytania jest dla Polski kluczowym rynkiem jeśli chodzi o niektóre usługi, np. transportowe.

Polska gospodarka straci te środki, jeśli Londyn zerwie rozmowy z Brukselą i dojdzie do tzw. „twardego Brexitu” – bez porozumienia stron.

Twarde rozstanie. Polska straci wiele

O tym, że jest to możliwe świadczy brak porozumienia na sześć miesięcy przed spodziewaną datą opuszczenia UE przez Wielką Brytanię. Stąd rosnące prawdopodobieństwo „twardego Brexitu”, pod który ekonomiści przygotowują już specjalne raporty.

W takiej sytuacji na Wyspach z dnia na dzień pojawią się cła na importowane towary. Jak donosi rp.pl uderzy to w eksport m.in. naszej żywności i części samochodowych. Unia proponuje Brytyjczykom dwa rodzaje współpracy handlowej – jednolity rynek na wzór współpracy Norwegii z UE oraz umowa o wolnym handlu, tj. ma to miejsce z Kanadą. Jak podkreśla w raporcie Andrew Goodwin, parlament na Wyspach nie popiera żadnej z propozycji.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

10 niezwykle wpływowych polityków, którzy nigdy nie wzięli ślubu [ZDJĘCIA]


Eksperci z Oxford Economics spodziewają się dewaluacji polskiego złotego i podniesienia stóp procentowych przez Narodowy Bank Polski. Miałoby to spowolnić wzrost krajowej gospodarki. Rzecz jasna zmaleją transfery środków, które Polacy, główna mniejszość na Wyspach, wysyłają do kraju.

Więksi stracą mniej

Propozycja brytyjskiej premier Theresy May na Brexit została odrzucona przez władze UE, na czele z przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem. Były polski premier poświęca znaczną część czasu na ustalenie warunków rozejścia UE i Wielkiej Brytanii.

Z raportu wynika, że mocne gospodarki Europy tj. Francja straciłyby na Brexicie znacznie mniej niż Polska. Dlatego wśród liderów UE nie ma zgody na „miękkie” propozycje Brytyjczyków.

Analizy wskazują, że Wielka Brytania może stracić do 2020 roku ponad 2 proc. swojego PKB. I przy założeniu, że brexit nie spowoduje paniki na rynkach. Wtedy może dojść do powtórki kryzysu finansowego z 2008 r.

Napłyną inwestycje z Wysp?

W sprawie brexitu pojawiają się jednak nowe szanse. Do Polski mogą napłynąć nowe inwestycje, które pierwotnie planowano poczynić w Wielkiej Brytanii. Ze względu na niższe koszty i wysoką wydajność Polska jawi się jako atrakcyjne miejsce do biznesu.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Morawiecki opowiada słabe dowcipy o Tusku. W tym czasie Tusk pracuje nad Brexitem
  2. Brexit jednak z korzyścią dla Polski. Będziemy mieli więcej…
  3. Przepowiedziała ISIS i Brexit. Jej słowa o 2018 przerażają

Ekscesy księcia Harry'ego, których dzisiaj musi się naprawdę wstydzić [ZDJĘCIA]

 

Zobacz również