policjanci szpital szarpanina
KPP Bolesławiec
Joanna Szwalikowska - 2 Grudnia 2020

Policjanci wparowali do szpitala, nagle zaczęli szarpać lekarza. Dantejskie sceny w polskiej miejscowości

Policjanci pojawili się w Szpitalu Zakonu Bonifratów pod wezwaniem Aniołów Stróżów w Katowicach, gdzie karetka przywiozła mężczyznę z urazem głowy oraz klatki piersiowej. Pacjent twierdził, iż może być zakażony koronawirusem. Policjanci żądali natychmiastowego wykonania badania na obecność alkoholu, co doprowadziło do szarpaniny z lekarzem.

Policjanci zostali wysłani do wypadku, jaki miał miejsce w Mysłowicach. Sprawca zdarzenia stracił panowanie nad autem na łuku drogi, w związku z czym uderzył w betonową barierkę. Samochód był wart ponad 200 tys. złotych. Zanim mężczyznę przewieziono do szpitala, twierdził, iż miał kontakt z osobą zakażoną koronawirusem, a także stracił węch i smak.

Klamka zapadła, premier właśnie potwierdził. Ogromna zmiana dla wszystkich Polaków już w styczniuKlamka zapadła, premier właśnie potwierdził. Ogromna zmiana dla wszystkich Polaków już w styczniuCzytaj dalej

Policjanci pojawili się w szpitalu. Doszło do szarpaniny z lekarzem

Niepokojące stwierdzenie sprawcy wypadku sprawiło, że został natychmiast skierowany do izolatki. Podpięto mu kroplówkę, a następnie przeprowadzono test antygenowy - relacjonowała "Gazeta Wyborcza". Jakiś czas później w szpitalu pojawili się funkcjonariusze policji z Mysłowic. Wiedzieli, że poszkodowany miał kontakt z inną osobą zakażoną koronawirusem, dlatego ubrali się w kombinezony ochronne.

Policjanci prosili lekarza dyżurnego o to, by zbadał krew 34-latka pod kątem obecności alkoholu w jego organizmie. Ten jednak odmówił. Przyznał, że w pierwszej kolejności musi zająć się przebadaniem pacjenta, dopiero wówczas podejmie kwestię alkoholu we krwi. Wobec tego funkcjonariusze zdecydowali się osobiście wejść do izolatki oraz poprosić lekarza, który był z poszkodowanym, o pobranie krwi.

-Lekarz wszczął awanturę, odmówił pobrania krwi, a także podania swoich danych osobowych. Nasi ludzie uprzedzili go, że popełnia wykroczenie, utrudnia czynności i zostanie przewieziony do komisariatu w celu zweryfikowania tożsamości - relacjonował starszy sierżant Damian Sokołowski, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Mysłowicach, cytowany przez portal gazeta.pl.

Dalsza część tekstu pod galerią:

Pilnie strzeżona tajemnica wyszła na jaw. Lech Wałęsa ma 8 dzieci, wiemy co dziś robiąPilnie strzeżona tajemnica wyszła na jaw. Lech Wałęsa ma 8 dzieci, wiemy co dziś robiąCzytaj dalej

Pracownicy szpitala w nieco inny sposób przedstawiają historię. Twierdzili, iż policjanci nie chcieli podać swoich danych osobowych ani okazać legitymacji. Spod kombinezonów ochronnych nie było widać również mundurów, co zaniepokoiło medyków. Jeden z pracowników izby przyjęć miał nawet zadzwonić na komendę w Katowicach i zgłosić, iż do szpitala przyszli przebierańcy podający się za policjantów. Po telefonie do szpitala przyjechali funkcjonariusze z Katowic. W tym czasie policjanci z Mysłowic usiłowali z kolei obezwładnić lekarza, a następnie doprowadzić go do radiowozu.

- Dyżur wtedy pełnił młody lekarz, który nie był agresywny, tylko zszokowany tą akcją. Policjanci podczas szamotaniny zerwali mu z ręki zegarek - relacjonował jeden z pracowników szpitala. Lekarz miał prosić funkcjonariuszy o to, by mógł osobiście porozmawiać z dyżurnym komendy znajdującej się w Mysłowicach.

Dyżurny potwierdził, iż do szpitala wysłano policjantów, których zadaniem było dopilnowanie badania krwi. Medyk zapewnił, iż zostanie ona pobrana, zaznaczył, że w pierwszej kolejności należy przebadać pacjenta. Funkcjonariusze policji mieli następnie podjąć próbę przebadania poszkodowanego alkomatem. Mężczyzna twierdził, iż ma problemy z oddychaniem, przez co nie jest w stanie dmuchać w ustnik przez dłuższą chwilę.

Teksty wybrane dla Ciebie:

- W trakcie wykonywania tej czynności policjanci zostali zamknięci z pacjentem w izolatce na klucz i nikt nie chciał ich stamtąd wypuścić - twierdził starszy sierżant Sokołowski. Ostatecznie krew od pacjenta pobrała jedna z pielęgniarek.

Po otrzymaniu wyników badania okazało się, że mężczyzna rzeczywiście prowadził auto pod wpływem alkoholu. Ustalono również, iż nie został zakażony koronawirusem. Cała izba przyjęć z powodu przemieszczania się po niej policjantów została zamknięta na kilka godzin, a następnie dokładnie zdezynfekowana.

Zobacz także w naszych serwisach:

Tajemnicza śmierć uwielbianego aktora. Bardzo przykre jak zginął Dionizy ze Tajemnicza śmierć uwielbianego aktora. Bardzo przykre jak zginął Dionizy ze "Złotopolskich"Czytaj dalej

Źródło: Gazeta PL

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News