Temat podwyżek dla posłów i senatorów doprowadził do furii Jarosława Kaczyńskiego, który jest zdecydowanie przeciwny projektowi. Projekt wylądował w koszu, ale swoje propozycje postanowili przedstawić liderzy Razem i Kukiz’15.

Jarosław Kaczyński zdenerwował się, ponieważ nie znał wszystkich szczegółów projektu o podwyżkach dla najważniejszych osób w państwie. Premier Szydło skomentowała, że proponowana podwyżka jest za wysoka. Prezes PiS zamierza wyciągnąć konsekwencje od pomysłodawców nowelizacji ustawy.

Poseł PiS Łukasz Schreiber poinformował, że PiS wycofuje projekt i dokona jego korekty. Z kolei lider Partii Razem, Adrian Zandberg, komentuje:

– Prezes Kaczyński tupnął nogą, a chciwi dworacy rozbiegli się przerażeni złością cara. Może to dobry moment, żeby porozmawiać na serio o zasadach wynagradzania parlamentarzystów? Razem od swoich narodzin proponuje: powiążmy sejmowe pensje z trzykrotnością płacy minimalnej. To pomoże posłom pamiętać, w jakich realiach żyją ludzie, dla których ustalają zasady. Jednocześnie wynagrodzenia posłów rosłyby wtedy, gdy poprawia się sytuacja Kowalskich i Nowaków. Amerykanie od 1992 roku mają w Konstytucji niegłupią zasadę dotyczącą wynagrodzeń kongresmenów. Zgodnie z nią parlamentarzyści owszem, mogą zmienić swoje wynagrodzenia – ale skutki ich decyzji dotyczą dopiero kolejnej kadencji. Warto ten pomysł skopiować. Dałoby się wtedy uniknąć tego żenującego spektaklu, który właśnie oglądamy.

Z kolei lider Kukiz’15 proponuje, by posłowie przekazali podwyżkę pensji na cele charytatywne. Sam zamierza to zrobić i zapewnia, że będzie namawiał innych parlamentarzystów.

– Państwo się zadłuża, wszystko leci na pożyczkach. Przyznawanie sobie podwyżek to bezczelność. Okazuje się, że Polska wcale nie jest w ruinie, skoro stać nas na takie podwyżki. Państwo to nie fabryka, politykę należny traktować jako misję, a nie sposób na zarabianie pieniędzy.
Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu:

Zobacz również

...