Wbrew zapowiedziom jakie politycy Prawa i Sprawiedliwości, z Beatą Szydło na czele, składali podczas kampanii wyborczej, obecny obóz władzy – jak dowiedział się Dziennik Gazeta Prawna – przygotowuje się do zamknięcia najbardziej nierentownych kopalń. Co zaskakujące, politycy PiS przekonują teraz, że nigdy nie kwestionowali takiego działania. 

Gdy Prawo i Sprawiedliwość było w opozycji i walczyło o władzę podczas wyborów parlamentarnych, jednym z głównych zarzutów wobec ówczesnych rządów Platformy Obywatelskiej, było zamykanie nierentownych kopalń przez ekipę Ewy Kopacz.

Teraz gdy formacja Jarosława Kaczyńskiego jest przy władzy, przygotowano listę  – po uprzednim przeprowadzeniu audytów – nierentownych kopalń, które w najbliższym czasie zostaną zamknięte.

Głównym powodem, dla którego ministerstwo energii zamierza zamknąć kopalnie jest to, że wydobywanie w nich surowca jest „nieperspektywiczne”, w części kopalń kończy się natomiast węgiel.

W kopalniach, które pojawiły się na liście do zamknięcia pracuje ponad 15 tysięcy osób. Straty jakie przynoszą to 87 zł na tonie węgla podczas gdy w całej branży straty finansowe utrzymują się na średnim poziomie 27 złotych na tonie surowca.

Co jednak najbardziej zaskakujące, to to że teraz politycy Prawa i Sprawiedliwości – m.in. minister Henryk Kowalczyk – próbują przekonywać, że ich formacja nigdy nie kwestionowała zamykania nierentownych kopalń. Polityk zapowiada również, że jego rząd w miejsce zamkniętych obiektów, otworzy nowe, co eksperci uważają za słabej jakości populizm.

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu:

bh, źródło: dziennika gazeta prawna

...

Zobacz również