Meble i przedmioty z PRL-u wyraźnie zyskują na wartości. Na niektórych można bardzo dobrze zarobić

Meble i przedmioty z PRL-u wyraźnie zyskują na wartości. Na niektórych można bardzo dobrze zarobić

Pieniądze, jakie można zyskać sprzedając stare meble z epoki PRL niejednego zaskoczą. Meble dawnych projektantów osiągają zawrotne ceny na aukcjach. Polski design znowu jest w modzie. Z przewidywań specjalistów wynika że to trend, który prędko nie minie.

Pieniądze można zarobić nie tylko sprzedając dzieła sztuki czy drogocenną zastawę stołową. PRL-owski design znowu jest w modzie. Domy aukcyjne co tydzień zapełniają się koneserami pragnącymi mieć w domu słynne krzesło muszelkę czy fotel projektu Romana Modzelewskiego. O sytuacji opowiada mediom Cezary Lisowski z Domu Aukcyjnego DESA Unicum.

Pieniądze przeznaczane przez Polaków na PRL-owski design cieszą domy aukcyjne

- Nareszcie design może konkurować również pod względem cen z innymi dziedzinami sztuki: malarstwem, rzeźbą, antykami - powiedział w rozmowie z "Wprost" Cezary Lisowski.

Polacy zaczęli coraz większą uwagę przykładać nie tylko do ubrań, ale też do wyposażenia wnętrz. Tańsze, mniej trwałe meble ze sklepów meblowych odchodzą do lamusa. Ludzie coraz chętnie odnawiają stare meble, ale też szukają unikatowych perełek polskiego designu.

- Sprzedaliśmy fotel z tworzywa sztucznego, zaprojektowany w 1958 roku przez Romana Modzelewskiego za 80 tysięcy złotych, co z opłatą aukcyjną daje kwotę około stu tysięcy złotych. Krzesło Pająk z Instytutu Wzornictwa Przemysłowego wylicytowano za 45 tysięcy - powiedział Lisowski.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Fotel nigdy nie wszedł do produkcji masowej, w związku z czym każdy egzemplarz, który istnieje, jest na wagę złota. Podobnie sytuacja ma się w przypadku słynnego krzesła muszelki.

- Muszelka również nie weszła do seryjnej produkcji, m.in. ze względu na trudną technologię gięcia sklejki. Warszawska Spółdzielnia ŁAD wykonywała krzesła rzemieślniczo jedynie na indywidualne zamówienia lub na potrzeby wystawiennicze. Ponad dwadzieścia sztuk wyjechało do Paryża na Targi Konsumpcyjne w 1959 roku. Nigdy stamtąd nie wróciły. Zachwyciły Francuzów i wyprzedały się na pniu - powiedział Lisowski.

To trend, który szybko nie minie

Lisowski powiedział mediom, że to nie tylko chwilowa moda. Meble z epoki PRL weszły do kanonu piękna i chociaż ich popularność może zmaleć, gdy na horyzoncie pojawi się nowy wnętrzarski hit, ich ceny na aukcjach raczej nie zmaleją, chociaż zamiast codziennych użytkowników kupować je wtedy będą muzea i kolekcjonerzy.

Dzisiaj grzeje: 1. Mężczyzna dla żartu zrobił sobie test ciążowy. Ten niewinny dowcip uratował mu życie
2. Dziecko przyszło na świat bez nosa, oczu i większości czaszki. Niestety, po porodzie wydarzyła się najgorsza rzecz 

- Przedmioty z historią PRLu nie stracą na wartości, nawet jeśli moda na tę estetykę przeminie. Podobnie było ze stylem art deco. Kiedyś chętnie urządzaliśmy mieszkania nawiązując do wnętrz z lat 20. i 30. XX w., namiętnie kupowaliśmy meble i dodatki w tym stylu. Dziś choć przenieśliśmy zainteresowania na wzornictwo kolejnych dekad, międzywojenne obiekty nie tracą na wartości - wytłumaczył na analogicznym przykładzie Lisowski.

Najlepsze newsy dnia:

  1. Niedługo poznasz całą PRAWDĘ o swojej przyszłej emeryturze. Wielu będzie bardzo zawiedzionych
  2. Zgwałcona 13-latka trafiła do szpitala. Kiedy wróciła do domu, czekał na nią list. Wolałaby go nigdy nie dostać
  3. Zauważyli dziwny punkcik na policzku 7-miesięcznej córeczki. Lekarz oniemiał, jak odkrył prawdę
  4. Zalani łzami mama i tata chcieli pożegnać synka, myśleli że nie żyje. Przytulili chłopca i lekarzom odebrało mowę
  5. Mama zobaczyła, co tata robi z maleńkim synkiem i straciła mowę. Natychmiast złapała za kamerę

źródło: wprost

Następny artykuł