Tak próbują oszukać Polaków! Bezczelna manipulacja danymi na korzyść Jakiego

Tak próbują oszukać Polaków! Bezczelna manipulacja danymi na korzyść Jakiego

Patryk Jaki walczy w wyborach o stanowisko prezydenta Warszawy. Wiadomo, że chce wypaść jak najlepiej zarówno przed wyborcami jak i na obecnym stanowisku, jednak jego podwładni posunęli się o krok za daleko. To manipulacja. 

Patryk Jaki startuje w wyborach na prezydenta Warszawy oczywiście jako kandydat Zjednoczonej Prawicy. Od kilku tygodni całymi dniami spotyka się z mediami, organizuje konferencje prasowe oraz pozdrawia potencjalnych wyborców na ulicach. W międzyczasie pracuje jeszcze w Ministerstwie Sprawiedliwości i komisji weryfikacyjnej ds. warszawskiej reprywatyzacji. Jak udaje mu się mieć tak dobre wyniki? Odpowiedzią jest skuteczna manipulacja danymi polegająca zaledwie na odpowiednim zmienieniu definicji kilku słów.

 Złe warunki w polskich więzieniach

Manipulacja danymi w statystykach więziennych wydaje się być rzeczą trudną i czasochłonną. Tymczasem - jak donoszą dziennikarze Onet.pl - używana przez podwładnych Jakiego metoda okazała się zaskakująco prosta, a jakże skuteczna. Patrykowi Jakiemu podlega funkcjonowanie służby więziennej oraz więziennictwa i jak się okazuje, to właśnie w tym sektorze doszło to manipulowania danymi. Z roku na rok w polskich zakładach karnych odnotowuje się co raz więcej bójek oraz pobić. Eksperci w tym temacie jasno twierdzą, że winę ponoszą warunki panujące w więzieniach. Tymczasem ludzie Jakiego postanowili poprawić statystyki, by kandydat w wyborach wypadł nieco lepiej.

Patryk Jaki oszukuje wyborców?

Początkiem bieżącego roku Dyrektor Generalny Służby Więziennej gen. Jacek Kitliński zmienił definicję słów "bójka" i "pobicie". W praktyce zmiana ta polega na tym, że określenia te będą dotyczyć jedynie wydarzeń, które zakończą się hospitalizacją osadzonych powyżej 7 dni. Oznacza to, że jak na warunki więzienne, dotyczyć to będzie naprawdę ciężkich obrażeń pokroju złamań kończyn. - Przepracowałem w więziennictwie 30 lat i pierwszy raz spotykam się z taką sytuacją, żeby ktoś chciał zaniżać ilość zdarzeń w zakładach karnych. Takie pudrowanie rzeczywistości jest bardzo niebezpieczne, bo jak się okaże, że w jakimś więzieniu dochodziło regularnie do takich sytuacji i nikt tego nie raportował, to może w końcu dojść do tragedii - tłumaczy były Dyrektor Okręgowy Służby Więziennej i doradca ministra sprawiedliwości, Grzegorz Dobrański w rozmowie z Onetem. Patryk Jaki tłumaczy, że zmiana nie była jego inicjatywą. Wniosek miał złożyć Rzecznik Praw Obywatelskich, a polityk podkreśla, że drobniejsze bójki więzienne wciąż będą odnotowywane, tylko pod innymi nazwami pokroju "szarpanin", a więc nic ukrywane nie jest. Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar dementuje, jakoby to z jego inicjatywy miała zajść zmiana i krytykuje postawę Jakiego.
ZOBACZ TAKŻE: 
  1. Tragiczny wypadek samochodowy. Elżbieta II w żałobie
  2. Makabryczny zwrot ws. zaginionego rodzeństwa. Przerażające znalezisko
  3. Kim jest mąż Kasi Tusk? Jej ojciec go uwielbia
Następny artykuł