Kreatywna sprawiedliwość – tak nazwano metodę, jaką stosuje sędzia Michael Cicconetti z Painesville w Ohio w USA. Przestępca, który trafia na niego na sali sądowej, nigdy nie wie, co go czeka. Jedno jest pewne. Kara nie będzie zwyczajna.

Amerykański system prawny pozwala na wymierzanie kar spoza wąskiego zestawu ustalonych sankcji. Sędzia może wysłać podsądnego do więzienia lub dać mu grzywnę. Może jednak także wymyślić własną karę, która będzie jego zdaniem odpowiadała przewinieniu najlepiej.

Taką metodę stosuje sędzia Cicconetti. Wierzy on bowiem w zasadę „oko za oko, ząb za ząb” i, jak sam twierdzi, metoda jest bardzo skuteczna. Spośród sądzonych przez niego osób, aż 90% nie wraca już więcej na salę sądową.

A oto kilka przykładów kreatywnej sprawiedliwości w wykonaniu sędziego Michaela Cicconettiego z Ohio:

Para, która została przyłapana na seksie w parku, musiała za karę posprzątać cały park, szczególnie sprzątnąć wszystkie prezerwatywy. Młodzi ludzie musieli także wykupić w lokalnej gazecie ogłoszenie, w którym przepraszali wszystkich, którzy mogli ich zobaczyć.

Kobieta, która porzuciła w lesie 35 kociąt, została skazana na spędzenie listopadowej nocy samotnie w lesie, bez jedzenia, wody i namiotu. Kiedy zaczęła marznąć, dostała pozwolenie na rozpalenie ognia.

Mężczyzna, który prowadził samochód pod wpływem alkoholu, za karę został wysłany do kostnicy. Tam miał przyjrzeć się ciałom ofiar, które straciły życie przez kierowców „na podwójnym gazie”.

Dwóch nastolatków napisało na pomniku Jezusa liczbę 666 – uznawaną za symbol szatana. Za karę musieli przejść przez miasto przebrani za Maryję i Józefa. Do tego musieli prowadzić za sobą osiołka.

Waszym zdaniem kreatywna sprawiedliwość jest lepszą metodą resocjalizacji, niż tradycyjne więzienie?

Zobacz również