Ujawniono ostatni telefon z walącego się WTC. Przerażające słowa

Ujawniono ostatni telefon z walącego się WTC. Przerażające słowa

WTC było celem najbardziej przerażającego zamachu XXI wieku. Choć od wydarzenia minęło już 17 lat, temat co jakiś czas wraca do publicznego obiegu. Ostatnio za sprawą nagrania, w którym jeden z uwięzionych w wieży kontaktuje się ze strażą pożarną. Błagania nic nie dają, strażacy powoli wypełniają swoje procedury. Film urywa się w momencie runięcia wieży.

WTC i sprawa zamachu wciąż wzbudzają ogromne przerażenie. Szczególnie, gdy posłuchamy wrzuconego niedawno nagrania z ostatnich chwil południowej wieży World Trade Center. Tuż przed zawaleniem budynku na numer alarmowy 911 zadzwonił pracownik WTC. Po uderzeniu samolotu został uwięziony na 105 piętrze, w narożniku budynku. Prosił o pomoc. Operator numeru alarmowego przekierował go do straży pożarnej w Nowym Jorku. - Jest nas tu dwóch w tym biurze. Nie jesteśmy gotowi umrzeć. Jest coraz gorzej - relacjonuje.

Kobieta obsługująca numer alarmowy obiecuje pomoc. Pyta też o miejsce, w którym nastąpił pożar. Rozmówca z WTC oddycha coraz gorzej. Powtarza, że jest na 105 piętrze wraz z współpracownikami. Leżą na podłodze, przy oknie. W pewnym momencie rozmowa toczy się równocześnie z operatorką numeru 911 oraz strażą pożarną. - Dotrzemy jak najszybciej się da - obiecał strażak. Uwięziony w wieży tracił jednak nadzieję. Dalej słyszymy jedynie rutynowe procedury. Przez większość rozmowy oficer spisuje dane z miejsca zdarzenia. Chodzi o biuro, w którym pracuje rozmówca, ludzie z którymi są uwięzieni na piętrze. - Ciągle to powtarzacie! Dym jest okropny! - rzucił na koniec.

Ostatnie chwile w WTC

Strażacy odpowiadają wyświechtaną formułką, że robią wszystko co w ich mocy. Człowiek w WTC nie widzi już nadziei na ratunek. - Olał mnie. Ledwie oddycham, nic już nie widzę - mówi mężczyzna. W dyżurce proszono o pozostanie w kontakcie. Człowiek w wieży ma już problemy z oddechem. Zaznacza, że wszędzie jest dym i coraz trudniej mu mówić. Słysząc to dyżurna oficer prosi, by rozmówca oszczędzał tlen i nie denerwował się. - Powiedz Bogu, żeby zesłał wiatr z zachodu. Jest źle. Dym jest czarny, piekący. Jesteśmy młodzi nie chcemy umierać. Jak do cholery chcecie ratować mi d*pę? - odpierał rozmówca. Z głosu wynika, że jest przerażony. Tuż przed uderzeniem samolotów w obie wieże rozmawiał z żoną. Mówił, że wszystko jest w porządku, że za chwilę wychodzi... To były ostatnie chwile jego życia. - O Boże - słychać krzyk w momencie, kiedy zaczęła walić się pierwsza z wież WTC. W zamachu w Nowym Jorku zginęło ok. 3 tysięcy ludzi. Do dziś blisko 10 tys. osób, które w chwili zamachu były w pobliżu, zmaga się z rakiem. To na skutek wdychania toksycznych pyłów w dniu ataku.



ZOBACZ TAKŻE:
  1. Zamach na WTC. Po 16 latach wreszcie ujawniono tajne dokumenty 2. Zamachy na WTC. Historyczny przełom po 17 latach od koszmaru! 3. Atak na WTC zabija po 17 latach. 10 tysięcy ofiar straszliwej choroby
Następny artykuł