O tym himalaiści nie chcą mówić. Co robią na szczycie?

O tym himalaiści nie chcą mówić. Co robią na szczycie?

Himalaiści mają swoje tajemnice. Nie o wszystkim chcą mówić, ich świat jest raczej hermetyczny. Dzielą ze sobą trudy i radości. My wiemy jednak, co robią na szczycie.

Odkąd w Polsce zrobiło się głośno o zaginięciu Tomasza Mackiewicza na Nanga Parbat, wszyscy bardzo zainteresowali się środowiskiem himalaistów. ZOBACZ TAKŻE: TVP Info zadzwoniło do Polaków na K2. Odpowiedź? MIAŻDŻĄCA

O tym himalaiści nie chcą mówić

Okazuje się, że nie tylko ich hobby jest ryzykowne i fascynujące, ale również zwyczaje są bardzo interesujące dla osób, które nie mają nic wspólnego ze wspinaczką. Himalaiści nie chcą o tym mówić, to ich własne sprawy, ale my wiemy, co robią na szczycie, kiedy są szczęśliwi ze swojego sukcesu. W dzisiejszych czasach pierwsze co robi się po wejściu na szczyt to zdjęcie. To najlepszy dowód na to, że ktoś naprawdę zdobył daną górę. Jednak jeszcze w XX wieku to wcale nie było takie oczywiste. ZOBACZ TAKŻE: Pójdą po Tomka. Polacy organizują ostatnią wyprawę na Nanga Parbat

Własny świat

Kiedy człowiek wspina się na tak wysokie góry, jakie wybierają himalaiści, to jest bardzo mocno pogrążony we własnym świecie. Często wspinacze idą tam z jakąś osobistą intencją, przemyśleniami. To, co robią na szczycie często jest doskonałym zwieńczeniem ich wędrówki. Himalaiści na szczycie zostawiają bowiem bardzo różne rzeczy. Kiedyś robili to, jako znak, ze dany szczyt zdobyli, a teraz to ma to często inny wydźwięk. ZOBACZ TAKŻE: OSTATNIE zdjęcie z Nanga Parbat. Selfie z tuż przed atakiem szczytu

Co robią na szczycie?

Tak np. w 1979 roku na szczycie Mount Everestu kartkę zostawił Amerykanin Ray Genet. Napisał ją tuż przed śmiercią, a w tekście zostawił namiar... do prostytutki! W 1980 r. z tą właśnie kartką zrobili sobie zdjęcie Krzysztof Wielicki i Leszek Cichy, którzy jako pierwsi w historii zdobyli Mount Everest zimą. Oni dla równowagi zostawili po sobie na szczycie różaniec i termometr. W 1981 r. Jerzy Kukuczka zdobył w pojedynkę szczyt Makalu i zostawił tam biedronkę, zabawkę swojego syna. Głośno było też o tym, że na jednym ze zdobytych szczytów, Tomasz Mackiewicz zostawił prochy swojego zmarłego syna. Źródło: msn.com Następny artykuł