Nowy szef MON zdruzgotany. Macierewicz właśnie zniszczył mu życie

Nowy szef MON zdruzgotany. Macierewicz właśnie zniszczył mu życie

Wszystko wskazuje na to, że były szef Ministerstwa Obrony Narodowej mocno się przeliczył. Antoni Macierewicz nie zostawił bowiem Mariuszowi Błaszczakowi żadnych ułatwień w rządzeniu resortem obronności. Żeby tego było mało, sytuacja w ministerstwie jest opłakana. Nowy szef MON zdruzgotany totalnie. To zemsta byłego szefa resortu za dymisję, zniszczył swojemu następcy życie.

Sytuacja projektu Antoniego Macierewicza nie wygląda najlepiej. Chodzi oczywiście o pieniądze, przez co nowy szef MON może być zdruzgotany. Głośny projekt Antoniego Macierewicza, jakim są wojska Obrony Terytorialnej, miały liczyć 13 tysięcy żołnierzy. Taki wynik miał zostać osiągnięty do końca 2017 roku. Wygląda na to, że kierownictwo "troszkę" się przeliczyło. Do "prywatnej armii Macierewicza", jak zwykła nazywać WOT opozycja, do tej pory zgłosiło się jedynie 5800 ochotników. ZOBACZ TAKŻE: Prywatny dramat Macierewicza wyszedł na jaw. Nikt o tym nie wiedział

Nowy szef MON zdruzgotany

Rzutem na taśmę Macierewiczowi udało się wprowadzić ustawę, która pozwala na powiększenie struktur wojsk obrony narodowej. Rzecz w tym, że to bardzo kosztowne, liczba ochotników jest bardzo mała i w konsekwencji jest z tym więcej problemów, niż się spodziewano. Ministerstwo na Wojska Obrony Terytorialnej wydało do tej pory sumę 741 mln złotych. MON część dokumentów w tej sprawie utajniło, dlatego pojawiają się głosy, że na WOT mogło pójść nawet więcej niż miliard złotych. Nowy szef MON zdruzgotany tymi liczbami, jego życie w rządzie zostało kompletnie zniszczone i nic nie wskazuje na poprawę. ZOBACZ TAKŻE: Afera w MON! Właśnie znikają kluczowe dane Dodatkowo aż 588 mln złotych znalazło się w budżecie na WOT. To znacznie więcej niż przeznaczono na wojska specjalne. Warto dodać, że plan zakłada, że do 2020 roku do obrony terytorialnej zostanie wcielonych kolejne 53 tys. osób. Nie ułatwia to życia Mariuszowi Błaszczakowi, który ma obecnie na głowie ogromne problemy i dziury w budżecie ministerstwa. Antoni Macierewicz - jak mówi się w kuluarach rządowych - specjalnie zniszczył życie i pracę nowemu szefowi resortu, by zaznaczyć, że albo to on będzie nim rządził, albo nie da się ministerstwem rządzić wcale. źródło: newsweek.pl Następny artykuł Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News