Choć minęło już kilka dni od wybuchu min na granicy Korei Północnej i Południowej, które raniły strażników Południa, to sytuacja między państwami wciąż jest napięta. Na zachodnim odcinku granicy wprowadzono stan pełnej gotowości.

Reżim Kim Dzong Una nie przyznał się do podłożenia groźnych ładunków, ale to najprawdopodobniej właśnie totalitarny kraj stoi za rozmieszczeniem min. Miała być to prowokacja wymierzona przeciw Korei Południowej.

Ta odpowiedziała Północy ustawieniem na granicy głośników, które cały czas nadają informacje demaskujące totalitarnego sąsiada. Korea Północna już zagroziła zniszczeniem aparatury.

Ponadto w stanie gotowości znalazł się system rakietowy Południa. Działania te mają odstraszyć Koreę Północną od podejmowania dalszych prób prowokacji, które, jeśli znów będą miały miejsce, mogą być agresywniejsze i bardziej odważne. Gdyby więc reżim Kima podjął kolejne kroki w celu sprowokowania wroga, mogłoby to zaprowadzić nawet do otwartego konfliktu zbrojnego.

źródło: sfora.pl
Polub Pikio.pl, by być na bieżąco:

pt

...

Zobacz również