Czarne chmury kłębią się nad Tomaszem Lisem. Centralne Biuro Antykorupcyjne postanowiło zająć się sprawą znanego dziennikarza i przyjrzeć zawartym przez niego umowom. Wniosek o wszczęcie działań w sprawie Lisa wystosował minister nauki i szkolnictwa wyższego, Jarosław Gowin.

Chodzi o trzy umowy, które firma Lisa zawarła z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju w sprawie jego portalu internetowego INNPoland.pl. Gowin i CBA dopatrzyli się w nich bowiem poważnych nieprawidłowości i szemranych działań przy przekazywaniu pieniędzy.

Pierwsza i druga z umów opiewają na 120 tys. złotych. Trzecia kosztowała NCBR znacznie więcej, bo już 413,9 tys. złotych. Zawarte umowy tyczyły się utworzenia portalu INNPoland.pl i zamieszczania na nim artykułów. Zwrócono uwagę na fakt, że rozbicie umów na trzy pozwoliło ominąć przepisy ustawy o zamówieniach publicznych.

Analitycy CBA przyjrzeli się także cenie, jaką NCBR płaciło za każdy artykuł. W kolejnych umowach te ceny rosły – w pierwszej artykuł kosztował 884 zł, w drugiej 1211 zł, a w trzeciej już 1697 zł. CBA dopatrzyło się także, że artykuły napisane po zwarciu trzeciej umowy były niezgodne z zamówieniem w 70%.

Badających sprawę zastanawia też stopień powiązania Krzysztofa K., byłego szefa NCBR, z Tomaszem Lisem. Krzysztof K. podał się do dymisji w styczniu 2016 roku, a pół roku później aresztowano go. Były szef Centrum miał przyjmować korzyści majątkowe za finansowanie określonych spółek z publicznej kasy.

pt

...

Zobacz również