Polak Węgier dwa bratanki – to hasło popularne, pokrzepiające i.. mało prawdziwe. Okazuje się, że nasi południowi sąsiedzi nie mają o nas tak dobrego zdania, jak my o nich.

O bliskości między Węgrami i Polską mówi się nie od dziś. Ma ona głębokie korzenie historyczne. Od relacji między dworami w średniowieczu, przez powstanie w Budapeszcie aż po podobieństwa w polityce Orbana i Kaczyńskiego.

Informacje przytaczane przez portal „Busy do Holandii” rujnują obraz silnej więzi, łączącej oba państwa. Okazuje się, że Węgrzy nie mają najlepszego zdania o Polakach.

Polska plasuje się dopiero na 18. na 30 miejsc w Europie w rankingu popularności lubianych przez Węgrów narodów. Mało tego, kiedy rozmawia się z Węgrami o Polakach, zazwyczaj można usłyszeć wyświechtaną formułkę o braterstwie przy szabli i szklance. To tyle. Poza punktami wspólnymi nie wiemy wiele o historii naszych sąsiadów. I vice versa.

Powtarzanie hasła o „dwóch bratankach” może wynikać również z bariery językowej. Węgierski pochodzi z innej rodziny językowej niż polski. Jadąc do Budapesztu nie mamy szans domyślać się znaczenia części słów tak, jak udaje nam się to w Czechach czy na Słowacji. Języki Ugrofińskie i Słowiańskie dzieli bardzo wiele różnic.

Podobne sytuacja wygląda w polityce. Jarosław Kaczyński może naśladować Viktora Orbana w eurosceptycyzmie czy niechęci do imigrantów. Jednak węgierski przywódca centralizuje władzę w swoim kraju ze znacznie mniejszym pośpiechem niż PiS i mimo wszystko pozostaje w lepszych relacjach z Unią Europejską. Ponadto trzeba też zwrócić uwagę na słynne głosowanie na Donalda Tuska, które znacznie poróżniło zwolenników PiS i Orbana.

 

...

Zobacz również