Niektórym zdarzają się takie tragedie, których nie jest w stanie zrekompensować nawet najlepsza kariera. Taki straszny los dwa lata temu spotkał syna Filipa Chajzera – dziennikarza TVN. Pomimo upływu lat, rana w sercu ojca ciągle krwawi. W programie „Uwaga” produkcji TVN udzielił wywiadu pełnego emocji. Swoją złość skierował na okrutnych fotoreporterów.

Dziewięcioletnie dziecko Filipa Chajzera stało się ofiarą wypadku samochodowego 20 lipca 2015 roku, gdy auto prowadził jego dziadek. Dziennikarz był wówczas na urlopie w Stanach Zjednoczonych. „Straciłem moje dziecko. Syna, którego kochałem nad wszystko na świecie. Moje życie właśnie straciło sens” – taki był pierwszy zapis na Facebooku opisujący tragedię.

Ja się nie podniosłem do dzisiaj i to też nie jest tak, że ja chciałem o tym gadać przed kamerą, bo jak nie poukładałem czegoś w swojej głowie, to tym bardziej wydaje mi się, że nie powinienem tego robić w takiej sytuacji. Ja mam bardzo dużo zajęć, mam bardzo dużo na głowie, specjalnie sobie te wszystkie zajęcia wkładam, żeby ich było jak najwięcej, żeby ta moja doba była wypełniona od świtu aż do późnej nocy. Dłuższa chwila bez tej pracy, bez tego całego natłoku, bez zapełnionego kalendarza jeszcze nie powoduje niczego dobrego w mojej głowie – zwierzył się gość „Uwagi”.

Śmierć najdroższego syna okazała się jednak nie ostatnią traumą. Swoje ciosy zadawali także ludzie pracujący dla mediów – Fotoreporterzy tych gazet stali na każdym rogu tego bloku rozstawieni w samochodach i czekali aż pojawię się na zewnątrz, żeby zrobić mi zdjęcie napisać o mnie, a to był najgorszy czas mojego życia. I tym ostatnim szczurom, tym hienom, tym sku*wysynom nigdy tego nie wybaczę. To z czym ja się wtedy musiałem zmierzyć, sam ze sobą i to co oni mi jeszcze dołożyli tego się nie da opisać, to się nie mieści w głowie – wspominał Filip Chajzer.

...

Zobacz również