Wczorajsze zeznania Michała Tuska przed sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold wywołały oburzenie. Syn byłego premiera nie ukrywał, że podejmując współpracę z OLT Express wiedział o problemach jego udziałowca – Amber Gold. Użył przy tym, co nie umknęło uwadze komisji, kolokwialnego języka.

Michał Tusk przyznał bezpośrednio, iż wiedział o niepewnej otoczce wokół Amber Gold. Nie potrafił jednak wskazać, kiedy plotki o przestępczej działalności przedsiębiorstwa do niego dotarły.

Nie miałem wiedzy o przestępczej działalności. Poruszamy się w sferze niuansów. Nikt nie napisał w 2010 czy 2011 roku, że Marcin P. to przestępca – mówił Tusk przed komisją.

Syn byłego premiera, przyznawszy się do tego, iż wiedział o podejrzeniach, jakie padały pod adresem przedsiębiorstwa, został zapytany o powód, dla którego zlekceważył niepokojące sygnały. Tusk przyznał, że był po prostu ciekawy.

No zwyciężyło, że tak powiem, ciekawość, chęć rozwoju własnego – przyznał Michał Tusk.

Syn szefa Rady Europejskiej był również pytany o to, czy jego ojciec wiedział o podejrzanym charakterze przedsiębiorstwa. Donald Tusk miał odradzać swojemu synowi współpracę z OLT Express.

Ja byłem świadomy tej atmosfery podejrzliwości, czyli tych różnych podejrzeń dot. natury działania tego biznesu. Więc podejrzewam, że takich samych argumentów użył mój ojciec. Razem wiedzieliśmy że to jest, tak mówiąc kolokwialnie – lipa – przyznał syn byłego premiera.

Michał Tusk był również pytany o wywiad, w którym miał powiedzieć, że „tata obiecał mu, że nie będzie komisji śledczej”.

Oczywiście to było powiedziane: nie martw się, komisji śledczej z tego nie będzie. Więc to nie była jego obietnica jego działań, tylko raczej jego ocena sytuacji – odpowiedział Tusk.

źródło: Wiadomości TVP

Zobacz również