Minister PiS zdemaskowany przez byłego doradcę! Zarzuca mu kłamstwo

Minister PiS zdemaskowany przez byłego doradcę! Zarzuca mu kłamstwo Źródło: Fot. YouTube/Telewizja Republika

Minister PiS odpowiedzialny za resort infrastruktury i budownictwa został oskarżony przez dawnego doradcę o kupienie swojego tytułu magisterskiego. Sprawą zajął się nawet sąd, ale uczelnia, na której rzekomo studiował, nie chce ujawnić poświadczających tego dokumentów. Szykuje się kolejna afera w rządzie Zjednoczonej Prawicy.

Minister PiS, Andrzej Adamczyk swoją nominację na ministerialne stanowisko otrzymał od Beaty Szydło, po rekonstrukcji rządu pozostał na swoim stanowisku. W projekt polityczny Jarosława Kaczyńskiego zaangażował się już lata temu.

Polityk działał w Porozumieniu Centrum, a następnie przystąpił do PiS. Przez lata był radnym Krakowa, a mandat poselski otrzymał w 2005 roku, czyli gdy jego partia tworzyła swój pierwszy rząd. Od tego czasu nieprzerwanie pracuje w Sejmie. W 2015 został przez Beatę Szydło powołany na stanowisko szefa MIB. Teraz na jaw wychodzą nowe fakty związane z jego późnym jak na ministra tytułem naukowym, który według jego dawnego doradcy został kupiony. DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Minister PiS zapłacił za "wyższe wykształcenie"

Sprawę nagłośnił Leszek Krakowski, dawny doradca ministra i w przeszłości dziennikarz, który sprawę skierował do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi. Sędziowie orzekli, że informacje dotyczące wykształcenia ministra są informacją publiczną i należy je udostępnić. Uczelnia, na której polityk rzekomo studiował, czyli olkuska filia Społecznej Akademii Nauk w Łodzi odmawia jednak ujawnienia dokumentów i złożyła kasację do Naczelnego Sądu Administracyjnego. O sprawie Krakowski pisze także na swoim profilu na Facebooku. - Czy informacja o wykształceniu jest informacją publiczną? Przecież uczelnia jest instytucją publiczną, a politycy składają oświadczenia majątkowe. Oczywiście, że jest to informacja publiczna. Tylko minister Adamczyk i uczelnia, w której kupił sobie dyplom, nie przyjmują tego do wiadomości. Zgoda na utajnianie wykształcenia i wszystkich dokumentów to potwierdzających oraz prac licencjackich, magisterskich, doktorskich itp. doprowadzi do sytuacji, że dowolną z nich będzie można sobie załatwić czy kupić. Chcielibyście, aby leczył was lekarz z kupionymi uprawnieniami lub projektował wam dom lewy architekt? Bo miał dojścia, pieniądze, a nikt tego nie sprawdzi, bo IV władzy wyrwano zęby. Ja z uporem maniaka twierdzę, że nie chcę, aby ministrem był lewy magister. Niech ministrem będzie człowiek z prawdziwą maturą - to wolę zdecydowanie - czytamy.

Sam Jarosław Kaczyński miał załatwić mu dyplom

Do uzyskania tytułu magistra Adamczyka miał nakłonić sam Kaczyński, który zauważył, że jest on jedynym ministrem w rządzie Beaty Szydło bez takowego tytułu. Informację taką przekazał "Faktowi" Leszek Krakowski. - Tajemnicą poliszynela jest to, że Andrzej Adamczyk dostał polecenie od prezesa Jarosława Kaczyńskiego ukończenia studiów wyższych, gdyż jako jedyny minister w rządzie Beaty Szydło nie miał tytułu magistra. W branży budowlanej od dawna miał przydomek 'licencjat' (praca licencjacka też została objęta przez uczelnię tajemnicą) - powiedział były doradca ministra.



  1. Patryk Jaki kogoś chroni? Opozycja przedstawia dowody i chce dymisji
  2. Mężczyzna wjechał autem w Annę Muchę? Potem miał ją pobić
  3. Funkcjonariusz ABW ostrzega: Będzie więcej „Lepperów” przez SOP
źródło: wp.pl Następny artykuł