Mateusz Morawiecki stał się niedawno głównym bohaterem II afery taśmowej. Nagrania z jego udziałem wzbudziły sporo negatywnych emocji, w szczególności słynna już wypowiedź o pracy „za miskę ryżu”. Teraz premier ujawnia, że od lat wiedział, że został nagrany.

Mateusz Morawiecki w 2013 roku był istotnym członkiem Rady Gospodarczej przy premierze Donaldzie Tusku. Na tym stanowisku umieścił go bliski przyjaciel szefa rządu, niegdyś również premier, Jan Krzysztof Bielecki.

W tamtym czasie obecny Prezes Rady Ministrów szefował Bankowi Zachodniemu WBK i, co nie dziwne, obracał się w towarzystwie związanym z Platformą Obywatelską. Morawiecki, jak wielu jego współpracowników, uczęszczał do restauracji „Sowa i Przyjaciele”, w której rozegrała się pierwsza afera taśmowa, która pogrążyła rząd Donalda Tuska.

Jak się niedawno okazało, na taśmach z restauracji zapisał się również głos Mateusza Morawieckiego. Wobec premiera wystosowano już wiele zarzutów, w tym pomocy przy załatwianiu pracy w państwowych spółkach.

Premier ułatwiał pracę w Spółkach Skarbu Państwa?

Ujawniona przez Onet rozmowa, w której premier rozmawia z prezesem PKO BP Krzysztofem Jagiełło istotnie zawiera fragment odnoszący się do zmiany zatrudnienia przez ówczesnego szefa Telekomunikacji Polskiej Macieja Wituckiego. Biznesmen miał dążyć do otrzymania stanowiska w KGHM, kolejnej spółce skarbu państwa.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Znani politycy, którzy odeszli od swoich żon [ZDJĘCIA]

W kontaktach miał pośredniczyć Tomasz Misiak, współpracownik Marka Falenty, skazanego przez sąd za rozkręcenie afery taśmowej z 2014 roku. Sam Misiak w rozmowie z Onetem zaprzecza jednak tym doniesieniom.

– Ja mogłem pytać, czy jego zdaniem Maciej Witucki zgodzi się wejść do władz mojej firmy. O KGHM mógł rozmawiać z kimś innym. Ze mną nie, bo obsada władz KGHM to decyzja polityczna, a ja od wielu lat byłem już wtedy poza polityką. Prezes Morawiecki z prezesem Wituckim znali się zawodowo jako szefowie dużych korporacji, więc po co ja miałbym pośredniczyć w ich kontaktach – powiedział Misiuk.

Mateusz Morawiecki wiedział, że go nagrano?

W sprawie afery Morawiecki zeznawał już w 2014 roku. Powiedział wówczas śledczym, że dowiedział się, że mógł zostać nagrany właśnie Jagiełły lub Misiaka.

– Słyszałem […] od innych osób, m.in. od Pana Tomasza Misiaka i Zbigniewa Jagiełło, że zostali nagrani w restauracjach i że ja też [naj]prawdopodobniej zostałem nagrany – powiedział ABW Prezes Rady Ministrów.

Morawiecki zapewnia obecnie, że nigdy nie spotkał się z Falentą. Zapowiedział również pozwy wobec osób, które przyczyniły się powstania nagrań, oraz tych, które je rozpowszechniają.

Kliknij po więcej, na pewno cię zaciekawi

ZOBACZ TAKŻE: 

  1. KOLEJNY! Polityk PiS chciał „przyjemnie dotykać” nastolatki. „Jesteś PEDOFILEM”
  2. Pogodowy kataklizm uderzył w Europę. 9 osób nie żyje
  3. Pacjenci czekali na lek latami. Teraz PiS po cichu blokuje dostęp

Andrzej Duda rządzi już trzy lata. Te MEMY najlepiej podsumowują ten okres!

źródło: wiadomosci.onet.pl

Zobacz również